IzakTV

Strona główna » destru: Pożegnanie się z zawodnikami, z którymi znam się dobrze prywatnie, nigdy nie jest łatwe i miłe

destru: Pożegnanie się z zawodnikami, z którymi znam się dobrze prywatnie, nigdy nie jest łatwe i miłe

Autor: Krystian Terpiński

Krystian Terpiński: Zaczniemy od kwalifikacji, na których jesteśmy, czyli GG League. Sytuacja z tym turniejem chyba była dla was nieco problematyczna, bo dowiedzieliście się o tym, że przyjedziecie na trzy dni przed startem imprezy. 

Adam ”destru” Gil: Tak, dowiedzieliśmy się w środę. Wynikało to z problemów z dojazdem jednej z drużyn, a ze względu, że uczestniczyliśmy w turnieju ostatniej szansy o tą dziką kartę, gdzie w finale przegraliśmy na PACT, no to byliśmy drugim składem, który czekał w kolejce i w tym obwodzie organizatorzy mieli takie zastępstwo. Nieco niespodziewanie i dla nas jako formacji zdecydowanie za wcześnie, bo ciągle gdzieś jesteśmy w okresie przebudowy  zespołu.

Ortel trenował z wami już wcześniej, czy był taką opcją „last minute” żeby po prostu skompletować roster przed turniejem w Kielcach?

Szczerze mówiąc Ortel zagrał z nami pierwszy raz dzień po zaproszeniu nas tutaj, czyli w czwartek. Mieliśmy krótką chwilę na przygotowania i też niewiele mogliśmy zrobić, bo graliśmy raptem dwa pcw, ale stwierdziliśmy, że musimy próbować dalej walczyć o to GGL, bo jest to jeden z fajniejszych turniejów na ten moment w kraju, no i po wielu próbach wcześniejszych w Olsztynie czy innych kwalifikacjach postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę na występ w Poznaniu.

W takim razie dalej będziecie testować Ortela czy to zawodnik tylko na ten turniej?

Testy są ciągle otwarte, jak na razie jesteśmy blisko sfinalizowania i podpisania Czapela, bo tu jesteśmy zgodni, że będzie dobrym dodatkiem do składu. Co do piątego zawodnika to sprawa jest ciągle otwarta. Testujemy i sprawdzamy kilka osób. Mamy zaplanowane tryouty na przyszyły tydzień. W zasadzie to dzięki temu zaproszeniu tutaj to rzutem na taśmę pojawiliśmy się z Ortelem.

Tuż po odejściu starka testowaliście Ravera, który wystąpił nawet z wami podczas Esportal Global Cup. Czapel okazał się lepszym zastępstwem?

Czapel jest bardziej elastyczny. Dodatkowo jego atutem jest ogranie, bo często występował w dobrych miksach, gdzie były całkiem przyzwoite wyniki.  Z Ravera będzie zawodnik, ale to jeszcze nie ten moment, nie ten czas. Nie było z nim żadnych problemów, natomiast to nie było to, czego szukaliśmy. Czapel potrafi się dopasować i ma swoje pomysły, które wdraża. Mamy z nim dobre wspomnienia, bo rok temu jako Illuminar wzięliśmy go na standina na turniej GG League w Opolu i wtedy go wygraliśmy, także wtedy Czapel był jasnym elementem drużyny i liczymy, że tak będzie również tym razem.

Za wami mieszany okres, bo najpierw kiepski występ na Esportal Global, tam tylko jedna wygrana mapa, no ale z drugiej strony niedawno wygraliście czwarty etap  eliminacji do finałów PLE, które w sumie już niedługo zostaną rozegrane. Ta decyzja o odejściu mynia zapadła przed, czy po zwycięstwie z Izako Boars?

Szczerze mówiąc przed. Gdzieś te zmiany wisiały w powietrzu. Zastanawialiśmy się nad tym od dłuższego czasu, tak naprawdę od maja, kiedy podziękowaliśmy Starkowi. Mieliśmy świadomość, że coś jeszcze się wydarzy. Stwierdziliśmy, że mamy inną wizję na tę drużynę i tę organizację niż wspomniani panowie. Budowanie projektu trwa i faktycznie te wyniki przeplatają się. Brak awansu do ESL Mistrzostw Polski odrobiliśmy dostaniem się do PLE czy do Szwecji, gdzie tak jak wspomniałeś nie było tak kolorowo. Całe zawody były dość ciekawe, bo w zasadzie początkowe spotkanie oddaliśmy, chociaż mieliśmy je w garści i powinniśmy je dokończyć, ale tego nie potrafimy i nad tym staramy się pracować. Tak naprawdę do tych końcowych meczów nie było wiadomo, kto i tak z tej grupy wyjdzie. Na pewno mogliśmy w tej Szwecji zrobić więcej, ale zawiedliśmy. Jedna wygrana mapa na sześć to troszkę  mało. Ciągle szukamy tej atmosfery oraz tożsamości i staramy się tę drużynę dopasować charakterami, żebyśmy wszyscy, zarówno zawodnicy, jak i ludzie przy tym pracujący mieli z tego fun. O to w tym przecież chodzi i myślę, że jak będzie dobra atmosfera, to pojawią się wyniki. Do tego dorzucimy troszkę ciężkiej pracy i myślę, że coś uda się z tego zrobić.

Minęły trzy miesiące odkąd dołączyłeś do AVEZ jako koordynator projektu. Jak oceniasz swoja pracę? Jesteś zadowolony z tego co udało się osiągnąć na przestrzeni trzech ostatnich miesięcy? 

Nie jestem zadowolony, bo to jest wszystko ciągle w toku. Nadal stawiamy kolejne kroki i to dosyć trudne, bo pożegnanie się z zawodnikami, których znam dobrze  prywatnie nigdy nie jest łatwe i miłe. Wspólnie jednak oceniliśmy, że jest to potrzebne, by wszyscy zajęli się tym, czym powinni się zając. Jeszcze trochę pracy przed nami, ciągle szukamy optymalnego rozwiązania. To się pięknie o tym mówi, natomiast ciężko jest to dopasować, a ogranicza nas ilość sensownych zawodników na scenie, bo wszyscy dobrze wiedzą, że w powietrzu wisi ta szufla i gracze są testowani do innych ekip, w tym ci, o których my też myśleliśmy, wiec ciężko to na ten moment wszystko spiąć.

Nie myśleliście o kimś takim bardziej znanym na scenie? Czapel i Ortel to osoby, które może i są znane wśród ludzi śledzących dogłębnie polską scenę, ale nie maja takiej renomy jak niektórzy wolni agenci. 

Myśleliśmy, ale niektórzy nam po prostu odmówili. Teraz oprócz warunków jakie oferuje organizacja nie oferujemy warunków czysto sportowych, czyli np. uczestnictwo w turniejach i ligach. Walczymy o PLE, jesteśmy na finałach, ale to w zasadzie wszystko co mamy. Gracze oceniają to także w swojej perspektywie i własnego rozwoju oraz pojawiania się na turniejach, a tego na razie zapewnić nie możemy.