IzakTV

Strona główna » ELEAGUE Major – turniej oczywistości i zaskoczeń

ELEAGUE Major – turniej oczywistości i zaskoczeń

Autor: Rafał Rudnicki

Wszyscy lubimy podsumowania, szczególnie tak dużych turniejów, jakim był ELEAGUE Major. Nie tylko jego realizacja stała na bardzo wysokim poziomie, ale też byliśmy świadkami prawdopodobnie największych emocji do tej pory.

 

Z racji tego, że najbardziej oczekiwany turniej ostatnich miesięcy został zakończony, postanowiliśmy podsumować imprezę w kilku punktach, według kilku kategorii.

1. System szwajcarski sprawdza się świetnie

Faza grupowa rozgrywana była systemem szwajcarskim. 16 drużyn rozpoczęło zmagania w ramach jednej grupy, lecz następnego dnia grupy były już dwie – 8 drużyn z 1 zwycięstwem oraz tyle samo z 1 przegraną. Aby awansować należało zdobyć 3 wygrane, by odpaść – trzy razy przegrać.

Ten format rozgrywek sprawdził się zdecydowanie lepiej niż standardowa faza grupowa. Po pierwsze – drużyny nie mogły się dogłębnie przygotować pod siebie, bowiem pary każdego dnia były losowane. Zespoły jedynie opracowywały taktyki na mapy oraz oczywiście zawodnicy przygotowywali się indywidualnie. Po drugie – każda drużyna miała aż trzy szanse na wyjście z grupy. North, stawiane w roli faworytów turnieju odbiło się od dna, kiedy mieli już nóż na gardle w postaci dwóch przegranych map z rzędu. W standardowej fazie grupowej odpadliby z turnieju, tak jak odpadło G2 Esports podczas ESL One Cologne 2016 po porażkach z SK Gaming i Fnatic. W systemie szwajcarskim nie ma miejsca na coś takiego jak “grupa śmierci”. Albo drużyna jest przygotowana i gra wystarczająco dobrze, albo szybko żegna się z imprezą, ustępując drużynom po prostu lepszym.

2. Drużyny nigdy nie grały tak równo

Istnienie sceny Counter-Strike: Global Offensive w bardzo łatwy sposób można podzielić na ery. Wśród nich warto wymienić erę Ninjas in Pyjamas, Fnatic, czy też Luminosity/SK Gaming. W każdym z tych okresów wyróżniała się jedna formacja, która zgarniała wszystkie najważniejsze nagrody, bądź docierała do finału, stanowiąc tam poważne zagrożenie.

W czasie ELEAGUE Major ciężko było wyróżnić jednego faworyta. Jedni mówili o Astralis, drudzy o Natus Vincere, inni o SK Gaming lub Virtus.pro. Duża większość zespołów solidnie przygotowała się na turniej i stanowiła zagrożenie dla każdej pozostałej ekipy. Znakomita większość meczów, czy to fazy play-off, czy fazy grupowej była bardzo wyrównana i ciężko było wyróżnić zdecydowanego zwycięzcę spotkania. Pozytywnym zaskoczeniem okazało się Gambit Gaming, które od czasu dołączenia “Zeusa” do zespołu przechodzi renesans, negatywnym zaś jest słaby wynik OpTic, które miesiąc wcześniej było w stanie wylądować w dwóch finałach wielkich turniejów z rzędu.

3. Najlepszy finał w historii majorów CS:GO

 

Majory to turnieje o wysokich pulach nagród i najwyższym prestiżu na scenie CS:GO. Jak na złość najciekawsze i najbardziej wyrównane pojedynki do tej pory miały miejsce głównie w półfinałach, zaś finały były zwykle dosyć “standardowe” i średnio ciekawe. Tym razem było inaczej, ale zanim napiszę dlaczego, przytoczę zwycięzców i wyniki wszystkich poprzednich turniejów rangi Major.

  • Dreamhack Winter 2013 – Fnatic (16:14, 6:16, 16:2)
  • EMS One Katowice 2014 – Virtus.pro (16:9, 16:10)
  • ESL One Cologne 2014 – NiP (16:14, 8:16, 16:13)
  • Dreamhack Winter 2014 – Team LDLC/nV (16:10, 4:16, 19:16)
  • ESL One Katowice 2015 – Fnatic (16:14, 10:16, 16:13)
  • ESL One Cologne 2015 – Fnatic (19:15, 16:7)
  • DreamHack Open Cluj-Napoca 2015 – EnVyUs (16:14, 16:5)
  • MLG Columbus 2016 – Luminosity (19:17, 16:2)
  • ESL One Cologne 2016 – SK Gaming (16:6, 16:7)
  • ELEAGUE Major Atlanta 2017 – Astralis (12:16, 16:14, 16:14)

Pogrubioną czcionką zaznaczyłem finałowe mecze, które w moim odczuciu wyróżniały się spośród innych intensywną i wyrównaną walką obu drużyn. W pozostałych widać, jaka panowała tendencja – mocna pierwsza mapa, w której oba zespoły grały ze świeżą głową, mnóstwem pomysłów i ogromną motywacją oraz nudne drugie starcie, w którym przeciwnicy grali z poddanym duchem walki. Inne mecze, jak te na EMS One Katowice 2014, czy ESL One Cologne 2016 ukazały po prostu dość mocną stronę danej formacji w czasie całej gry.

Podczas ELEAGUE Major było inaczej. Tutaj nic nie było pewne do samego końca. Ilość bliskich rund i szczególików, które zaważyły o takim, a nie innym wyniku przyprawia o zawroty głowy. Wszystkie trzy mapy były grane niesamowicie dynamicznie i pewnie, oba teamy zresztą cały czas zaskakiwały. Gdyby nie błędy które zaważyły o ekonomii Polaków pod koniec ostatniej mapy – triumfowało by Virtus.pro. Tak niejasnej sytuacji przez całe spotkanie nie było jeszcze na żadnym Majorze. Finałowemu spotkaniu z wczoraj najbliżej do decydującego starcia z Dreamhack Winter 2014, gdzie EnVyUs ostatecznie zwyciężyło po dogrywce.

4. Rekordy zostały pobite

Transmisja ELEAGUETV może pochwalić się pobiciem dotychczasowego rekordu oglądalności na jednym kanale Twitch. Dotychczasowy wynosił ok. 890 tysięcy osób, tymczasem w końcówce transmisji mecz oglądało ponad 1 milion oglądających. Wynik oczywiście nie zawiera danych z GOTV oraz telewizji TBS (a także m.in. polskiego Polsat Sport News). Nawet jeżeli nie otrzymamy oficjalnych wyników, to śmiało można mówić o oglądalności ogólnej na poziomie 2 milionów.

https://twitter.com/Trancez0r/status/825790267454324736

5. Na drużyny czekają zmiany w składach

Już przed samym turniejem pojawiały się plotki o zmianach, które prawdopodobnie zajdą w składach i przez kiepskie wyniki niektórych teamów zapewne staną się one faktem. Totalnie zawiodły obie francuskie drużyny, czyli EnVyUs oraz G2 Esports. Tym pierwszym chwilę przed ELEAGUE Major udało się triumfować podczas WESG 2016 Grand Finals, jednak na tak ważnym turnieju, jakim jest ELEAGUE Major polegli na całej linii. Jeszcze gorzej zaprezentowało się G2 Esports. Drużyna “Shoxa” wygrała zaledwie jedną mapę, potem zaś było tylko gorzej. Przewiduje się, że oba składy połączą siły i ponownie zobaczymy duet “Shox” – “KennyS”.

Kolejną całkiem prawdopodobną zmianą będzie przemieszanie na linii GODSENT – Fnatic. Drużyna “JW” po raz kolejny zawiodła, tym razem już w fazie grupowej. Szwedom z Fnatic udało się zagrać w play-offach i zachować status legendy. W tym wypadku dołączenie Flushy oraz “JW” i utworzenie składu w starym stylu jest tylko kwestią czasu. Wciąż niejasna zostaje sytuacja GODSENT i losów “Pronaxa” i spółki. Być może przyłączą “twista” i “disco doplana”, lub też założą zupełnie nowy skład.

Bardzo interesująca zostaje sprawa OpTic Gaming. Drużyna zza Atlantyku dała ciała na ELEAGUE Major, chociaż duża część osób przewidywała ich sukces na turnieju. Tylko w 2016 roku przechodzili dużo zmian, by trafić do miejsca w którym się znajdują. Nie wiadomo co było przyczyną tak słabych wyników na ELEAGUE Major. Jedni mówią że to chwilowe potknięcie, drudzy zaś, że ich moment już przeminął.

Podsumowanie

ELEAGUE Major należy do jednych z najciekawszych turniejów ostatnich miesięcy. Emocje sięgały zenitu, pomimo tego, iż od jakiegoś czasu kolejne imprezy “rosną jak grzyby po deszczu” i w związku z tym stają się one coraz to mniej emocjonujące. Wciąż nie wiadomo kiedy odbędzie się następna impreza tego typu. Mówi się o ESL One Cologne 2017, jednak do tego turnieju przyjdzie nam poczekać jeszcze pół roku.