IzakTV

Strona główna » Elex – nowy poziom w RPG-owym świecie?

Elex – nowy poziom w RPG-owym świecie?

Autor: Marcin Skrętkowicz

Elex to najnowsza gra studia Piranha Bytes, znanego u nas z serii Gothic, która zyskała miano kultowej. Tym razem przenosimy się do postapokaliptycznego świata, gdzie magia przenika się z techniką.

 

Historia Piranha Bytes to poruszający temat, a dodatkowo głęboko zakorzeniony w gatunku fantasy. Każdy pamięta Gothica z 2001 roku, kiedy to niemieckie studio wypuściło na rynek niespodziewany hit. “Jedynka” i “dwójka” nadal cieszą się ogromną popularnością wśród graczy, o czym świadczą różnorodne fanowskie modyfikacje np. nadchodzący – “Dzieje Khorinis”. Z drugiej strony, wyczekiwana z niecierpliwością kolejna część gryGothic 3, okazała się totalną klapą. Gra została źle przygotowana do wydania. Dodatkowo była jedną z pierwszych ofiar choroby “ogromnego otwartego świata”. Mimo wszystko, Gothic 3 po jakimś czasie stał się w pełni grywalną grą, dzięki wsparciu fanów.

Nie możemy również zapominać o tym, że w 2009 roku deweloperzy próbowali stworzyć całkowicie nową serię “pod daszkiem” Deep Silver. Mowa tutaj oczywiście o Risen. Ich trzy produkcje pod tą marką spotkały się z różnym echem od bardzo dobrej produkcji po fale krytyki. W chwili obecnej Piranha Bytes wróciło pod daszek THQ Nordic i dzięki temu powstał Elex. Ustanowiono tym kolejną serię ale czy wartą uwagi?
Niniejszy tekst może zawierać spoilery!
Gra została dostarczona przez cdp.pl

Zacznijmy od początku..

Podstawa gry oparta jest na narracji i zapewnia tym samym spektakularne wydarzenia. Planeta Magalan i jej prosperująca, zaawansowana technologicznie cywilizacja została doszczętnie zniszczona przez uderzenie komety. Gwiezdna bryła nie tylko wprawiła świat w ruinę, ale także przynosi potężną substancję – tak zwany “Elexit”. W międzyczasie Homo Sapiens podzielili się na trzy frakcje. Frakcje te wykorzystują Elexit na różne sposoby. Największą przesadą w używaniu niebieskich kryształków jest tendencja Albów, którzy w ten sposób stali się czwartą frakcją i największym wrogiem na Magalanie. Osoba tam trafiająca po prostu musi jeść Elexit. Jeżeli ma szczęście to Elexit doda mu supermoc oraz pozbawi emocji. Jednakże osoba, która nie ma na tyle szczęścia zmieni się w przerażającego mutanta. Aby utrzymać stan mocy Albowie potrzebują ciągłych dostaw sterydów w postaci Elexitu.

Naprzeciwko Albów są tzw. Klerycy. Próbują oni wykorzystać i rozwinąć technologie swoich przodków, a jednocześnie starają się spełnić przesłanie swojego boga Calaana. Kolejną frakcją są banici – wyjęci spod prawa, żyją anarchistycznie. Główną siedzibę mają na pustyni. Charakteryzują się tym, że ciągle rabują członków innych frakcji i są bardzo sprytni. Ostatnią frakcją są Berserkowie. Oni całkowicie zrezygnowali z technologii, żyją według ścisłych reguł. Co ważniejsze znaleźli sposób, aby przekształcić Elexit w manę. Mana najwyraźniej jest dobrym odpowiednikiem Elexitu, przez co nie powoduje tak rażących skutków ubocznych jak bezpośrednia konsumpcja Elexitu.

Źli Albowie..

Jak myślicie w kogo się wcielamy w Elexie? Oczywiście w Alba – Jaxa. Jest to upadły dowódca Albów. Upadły dosłownie, na samym początku gra inicjuje akcję z naglą awarią jego szybowca przy pomocy wyrzutni rakiet. Dodatkowo, po rozbiciu odwiedzają go jego podopieczni i skazują go na śmierć poprzez rozstrzelanie, gdyż nie wypełnił swojej misji. Przeżywa on jednak tę konfrontację i na swojej drodze spotyka Diego… to znaczy berserkera, który prowadzi go do swojego obozu.

Ktokolwiek zagra i odczuje, że początek jest dosłownie zerżnięty z pierwszej części Gothica i odczuwa déjá vu nie jest w żaden sposób chory. Jedynie, co zostało pominięte to bezimienność i amnezja głównego bohatera. Oczywiście, przeszłość Jaxa nie jest tylko dodatkiem, ale ma znaczenie w fabule. Szereg decyzji, które podejmujemy ma ogromny wpływ na rozwój wydarzeń w grze, zwłaszcza na zakończenie.

Wspomnę tu, że grę ukończyłem na najwyższym poziomie trudności po prawie 60 godzinach grania. Wykonałem wszystkie misje poboczne oraz zwiedziłem (chyba) każdy zakątek tego świata, gdyż grę ukończyłem na 40 poziomie. Oczywiście są standardowe misje poboczne jak – zbierz 50 grzybów, ale są też bardzo ciekawe i wyjątkowe wątki. Zwłaszcza ekscytujące są rozkazy i historie związane z towarzyszami.

 Wspaniała stara formuła?
Ale… nawet osoby, które nie wykonują bezpośrednio zadań pobocznych mogą wiele odkryć. W wielu miejscach można znaleźć przedmioty lub specjalne artykuły. Do gry wrzucono masę Easter Egg’ów związanych z różnymi markami, memami i tym podobne. Wszystko to sprowadza się do faktu, że i w “elexie” zachowano sprawdzoną formułę poszukiwacza przygód. Co to znaczy? To, że im dalej oddalimy się od głównych dróg, tym cenniejsze przedmioty odkryjemy. Niestety, trafimy również na niebezpieczniejsze potwory.
W związku z powyższym, nowy bohater niestety nie jest wstanie sobie poradzić z większością potworów i musi uciekać gdzie pieprz rośnie. Dlatego zalecane jest częste używanie “quicksave”, bo ginąć przez pierwsze kilka godzin będziemy często. Mówiąc o wysokim poziomie trudności w Elexie stosowany jest hybrydowy system poziomów i nauczycieli, bazujący na punktach doświadczenia. Co poziom otrzymujemy punkty, które możemy przydzielić dostępnym atrybutom np. siła, inteligencja i tak dalej. Wówczas, gdy odpowiednio rozdzielimy musimy udać się do jednego z trenerów i nauczyć się nowych umiejętności. Cały system rozwoju postaci wygląda na dobry, lecz należy pamiętać, że wszystkich umiejętności nie rozwiniemy i ciągle musimy opracowywać bilans, co będzie dla nas ważniejsze – nie zawsze są to dobre wybory.

Styl retro z dbałością o szczegóły?

Wycieczki na Magalanie są bardzo przyjemne. Deweloperzy nadal polegają na własnym silniku i jak to u nich bywa znów nie zapewnili najnowocześniejszej wizualizacji graficznej. Przejawia się to między innymi w wszelkiego rodzaju przejściach animacji, a także widać to gołym okiem na modelach krajobrazu czy też postaci. Na pewno nie jest to poziom Wiedźmina 3.
 
Dlaczego producenci nie postarali się o lepszą grafikę? Może dlatego, że ich projekt świata powstaje ręcznie, a dopiero później przenoszony jest do komputera. Pomimo niezbyt nowoczesnej oprawy graficznej w niektórych miejscach, widoki zapierają w dech w piersiach i zachęcają do krótkiej przerwy. W szczególności podziwiać możemy kwatery frakcji, które drastycznie się różnią od siebie i są wykonane z dbałością o szczegóły. Pomimo śmiałej mieszanki postapokaliptycznego świata, magii i technologii każdy zachwyci się na widok wszechserc czy też ruin starego świata.   

Czy tradycja posiada słabe strony?

To, że Elex posiada słabości to raczej nikt nie ma wątpliwości. Oprócz drewnianego systemu walki, słabą stroną jest sztuczna inteligencja przeciwników. Raczej wątpię, aby komuś przypadła do gustu. Często można się wkurzyć kiedy atakuje nas grupa przeciwników i wszyscy skupiają się na nas mimo, że dostają obrażenia od innych. Dodatkowo nasi towarzysze lubią biegać w czasie walki i zachowują się bardzo pasywnie. Wielokrotnie miałem sytuację, w której zostałem zaatakowany, a towarzysz nawet nie wyciągnął broni albo zaatakował przeciwnika i nagle schował broń.

System walki to dosłownie magia – w złym znaczeniu tego słowa. Pomimo to, że koncepcja została przemyślana, to mocno cierpi na nieprecyzyjnej kontroli i błędach sztucznej inteligencji. Ciężko jest się przyzwyczaić, gdyż system ma rażące błędy i wielokrotnie rzucimy kontrolerem w ścianę. Niby to nie dziwi przy Piranha Bytes ale mimo wszystko.. gra nadal potrzebuje wielu łatek.

Pod względem akustyki w Elexie nie ma powodów do krytyki. Czasami muzyka walki załącza się trochę za szybko, ale poza tym dostarcza udanego tła akcji. Efekty dźwiękowe są realizowane czysto i efektownie.


Podsumowanie

Świat Elexa jest bez wątpienia bardzo kuszący. Niestety, dobre momenty są mocno poukrywane wśród problemów technicznych. Gra oferuje niesamowity świat i podstawę na niesamowitego RPG. Lecz… deweloperzy w pewnym momencie się pogubili i nie udało się wykorzystać potencjału gry. Widać to niemal na każdym etapie rozgrywki.
Jeśli chodzi o grę, która w dużym stopniu opiera się na walce o coraz wyższy poziom i lepszy ekwipunek, momentami czuje się, że jest nastawiona przeciwko tobie. Podporą tej tezy oczywiście są problemy techniczne oraz brak fascynującej historii. W grę warto zagrać, lecz trzeba poczekać na to, aż deweloperzy dorosną do tworzenia RPG na teraźniejszym poziomie, ale miło widzieć światełko w tunelu i może kolejna część będzie lepsza?