IzakTV

Strona główna » ESL One Cologne 2015 – Fnatic u szczytu dominacji

ESL One Cologne 2015 – Fnatic u szczytu dominacji

Autor: Jakub Wąsala
kennyS

Gdybym miał wymienić jeden zespół spoza granic Polski, który wywoływał najwięcej emocji wśród naszych rodaków, bez cienia wątpliwości byłoby to Fnatic. Nigdy nie było żadnej innej drużyny, która potrafiłaby wzbudzić tyle radości wśród fanów znad Wisły po przegraniu z Virtus.pro, a która również wielokrotnie napsuła im nerwów w najważniejszych meczach. Niestety, tamtego razu sprawdził się ten drugi scenariusz. Dziś będzie o ESL One Cologne 2015, polsko-szwedzkim półfinale i zwycięzcach – czyli oczywiście Fnatic.

W sierpniu 2015 do niemieckiej Kolonii na ESL One Cologne 2015 przyjechało 16 najlepszych drużyn świata, aby po 5 miesiącach od katowickiego majora ponownie rozstrzygnąć, komu należy się mistrzowskie trofeum. Dla Virtus.pro i całej rzeszy fanów z Polski – była to najlepsza okazja, aby zrewanżować się Fnatic po przegranym półfinale w Spodku.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że Virtus.pro w tych dniach nie było jedyną nadzieją dla Polaków. Do rozgrywek zakwalifikowało się także Team eBettle z m.in. rallenem czy Furlanem w składzie. Oczywiście, dużo większe oczekiwania były pokładane w Virtusach, którzy na koncie mieli już jednego wygranego majora rok wcześniej w Katowicach, a dla eBettle to był debiut w rozgrywkach takiej rangi. Nie można jednak zaprzeczyć, że nasza reprezentacja poprzez podwojenie swojej liczebności względem Katowic ’15 dawała jeszcze większą nadzieję na sukces i radość polskich fanów.

Virtus.pro przed fanami zgromadzonymi w Lanxess Arenie

fot. ESL

Porzućmy jednak na chwilę temat Polski i polskich fanów, a spójrzmy szerszym okiem na to, co się wydarzyło w sierpniu 2015 w Lanxess Arenie. Już w fazie grupowej rozstaliśmy się z CLG, Cloud9, Renegades, FlipSid3, polskim eBettle, Team Immunity, Titan i mousesports. Pokazuje to jak bardzo wówczas scena CS:GO była zdominowana przez Europę – w play-offach jedynym zespołem spoza Starego Kontynentu było brazylijskie Luminosity Gaming, które swoją drogą w 2015 roku jeszcze sceny nie podbiło, ale już rok później to właśnie oni byli na ustach wszystkich fanów i komentatorów, a nie Fnatic.

Play-offy i półfinał, który mógłby być finałem

Tymczasem Fnatic jeszcze mogło się nacieszyć swoją dominacją. Pokazali to już w ćwierćfinale, gładko pokonując wspomniane Luminosity wynikiem 2:0. Również dwoma mapami zakończyły się wtedy pozostałe ćwierćfinały, w tym counterstrike’owe “El Clásico” – Virtus.pro kontra Ninjas in Pyjamas, które ponownie jak i w pamiętnym finale majora w Katowicach rok wcześniej, padło łupem Polaków.

Przyszła pora na polsko-szwedzki półfinał w tym samym towarzystwie, co parę miesięcy wcześniej w Katowicach – Virtus.pro vs Fnatic. Ten jeden z najbardziej pamiętnych meczów w historii polskiego esportu podobnie jak i wcześniej w Katowicach, złamał serca nam wszystkim. Choć Polacy pięknie zwyciężyli na Mirage wynikiem 16:6, a następnie byli bardzo blisko zwycięstwa na Inferno i awansu do wielkiego finału, Fnatic w decydującym momencie przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę, a potem gładko rozprawiło się z Virtusami na Cobblestonie.

Finał, gdzie Fnatic przyszło się mierzyć z EnVyUs, poszedł Szwedom jeszcze lepiej niż półfinał. Dust II, który wpadł na ich konto w dogrywce, a następnie znów bardzo łatwy Cobblestone dla nich przypomniał wszystkim stary dogmat – jeśli wygrałeś z Virtus.pro, wygrałeś turniej. Tym zdaniem właściwie można by podsumować wspominki na temat ESL One Cologne 2015, który niestety – podobnie jak i wcześniejsze Katowice – zapadł nam w pamięć jako jeden z najbardziej łamiących serce turniejów dla polskiej sceny.