IzakTV

Strona główna » Innocent: Drużyna daje mi wolną rękę, jeśli chodzi o grę

Innocent: Drużyna daje mi wolną rękę, jeśli chodzi o grę

Autor: Piotr Ossowski

Zaraz po meczu finałowym Illuminar kontra AGO udało nam się złapać Pawła “innocenta” Mocka. Ten szczegółowo odpowiedział na zadane pytania.

Za Tobą i Illuminar kapitalny turniej. Jednak zarówno mecz z Wisłą, jak i AGO sprawił wam trochę kłopotów. Ostatecznie przechyliliście szalę zwycięstwa na waszą stronę. Przygotowywaliście się szczególnie pod ten turniej, czy wyszliście “na hedy”?

Nie przygotowywaliśmy się do ESL MP specjalnie. To było jakby przy okazji. Czuliśmy, że to, co potrafimy, powinno nam wystarczyć, choćby ze względu na naszą dyspozycję przed turniejem. Oprócz dzisiejszych zawodów przygotowywaliśmy się także do kwalifikacji WESG, a także Dreamhacka w Sevilli, na który dostaliśmy zaproszenie. Wyglądało to tak, ze względu na to, iż czuliśmy się mocni. Mieliśmy trochę taktyk, zmieniliśmy styl pod Mistrzostwa Polski.

Muszę jednak przyznać, że było trochę chaosu, ze względu na to, że zmieniliśmy odrobinę naszą grę. Zauważyliśmy na ostatnim bootcampie, że kilka rzeczy w naszym systemie gry jest robione nie tak, jak należy. Stąd też doszliśmy do wniosku, że zmiana tych błędów przyniesie natychmiastowe efekty. Wprowadzenie nowych rzeczy zawsze wyłania nowe, które może nie do końca wychodzą, dlatego też mieliśmy trochę do czynienia z losowością. Zdarzały się nam czasem błędy indywidualne, komunikacyjne, ale tak naprawdę to wszystko wydaje się być pod kontrolą.

Jesień 2019 jest dla Ciebie kapitalna. Zacząłeś od MVP na Games Clash Masters, dzisiaj także otrzymałeś miano najlepszego zawodnika turnieju. Z moich obserwacji wynika też, że od trochę ponad dwóch tygodni zanotowałeś duży progres i grasz bardzo stabilnie. W jaki sposób trenujesz, że tak trafiłeś z formą?

Myślę, że to efekt przede wszystkim stałej pracy. Kiedy dołączaliśmy z reatzem do chłopaków w x-kom Teamie, założyliśmy sobie, że to jest moment, w którym musimy pracować jeszcze mocniej i starać się systematycznie grać. Przykładowo, kiedy gra się sporo deathmatchy, czujesz się dobry, a potem zrobisz sobie dwa tygodnie przerwy od tej rutyny – wtedy mogą wystąpić spadki formy. Stąd też myślę, że stabilna praca przez wiele miesięcy prowadzi do tego, że czuje się pewnie cały czas.

Na tym turnieju jednak lekko poczułem już takie wypalenie i dobrze, że sezon się kończy. Mam wrażenie, że mimo tego, iż wciąż tak samo pracuje to powoli mogę wypadać już z rytmu i dobrze byłoby dostać dwa tygodnie wolnego. Akurat tak się składa, że czas będzie nam w tym niedługo sprzyjał.

Oglądając dzisiejszy mecz, zastanawiałem się, jaką dokładnie rolę odgrywasz w grze? Można było Cię zobaczyć zarówno z kałachem, jak i bywałeś też drugim snajperem.

Najbliżej mi chyba do lurkera (funkcja ta polega na wyłapywaniu zawodników drużyny przeciwnej, którzy rotują). Chociaż tak ogólnie mówiąc to mam rolę, w której mogę podejmować decyzje za siebie i drużyna ufa mi w tym. Zdarzy się tak, że faktycznie jestem tym lurkerem, ale bywa też tak, że pójdę gdzieś sam i jestem entry-fraggerem (zawodnik, który ma za zadanie uzyskać pierwsze zabójstwo). Czasem, w zależności od respa, wymyślimy jakąś taktykę i znowu to ja mam otwierać rundę. Tak naprawdę nie mam jednej roli, gram bardziej wymiennie. Tak samo po stronie broniącej, wspominałeś tutaj o drugiej snajperce – są mapy, na których nie boje się tej broni, jeśli fundusze na to pozwalają. Dla przykładu dzisiaj trochę się z tym spóźniłem i zdecydowanie za późno za nią chwyciłem, w wyniku czego uciekło nam parę rund. Ogółem mam wolną rękę i cieszę się, że drużyna mi zaufała.

Mecze z AGO i Wisłą były dosyć podobne. Z waszej perspektywy jednak – który był trudniejszy?

Myślę, że trudniejszy pojedynek był z Wisłą. Czułem większe napięcie, mimo że to był półfinał. Tak samo odniosłem wrażenie, że po prostu z Wisłą było nam ciężej, bo z Jastrzębiami na dwóch mapach mieliśmy raczej kontrolę nad meczem (Vertigo, Mirage). Train nam uciekł, tak samo, jak nam uciekło Inferno z Białą Gwiazdą. Różnica była taka, że dzisiaj my popełniliśmy sporo błędów, a a na drugiej ze wspomnianych map, rywal nas po prostu ograł, nie mieliśmy nic do powiedzenia.

Odczuliście spore zaskoczenie, że w finale mierzyliście się jednak z AGO, a nie ARCY?

Mimo wszystko trochę nas to zaskoczyło. Chociaż, ja czułem, że ARCY nie wygra tego turnieju. Myślałem, że to my będziemy drużyną, która ich powstrzyma, a tu wcześniej już ktoś się za to wziął (śmiech). To też pokazuje, jak równa jest polska scena Counter Strike’a. Każdy potrafi dobrze zagrać i rozgrywki są na odpowiednim poziomie.

Dużo lepiej gracie na turniejach offline niż online. Czy to jest tak, że atmosfera w drużynie może robić wyniki? W moim odczuciu głowa jest bardzo istotnym czynnikiem w CS’ie. Jak Ty to widzisz?

Myślę, że to przede wszystkim kwestia koncentracji i fakt, że na turnieju offline, nie ma takiej rzeczy, która nas rozprasza. Maciek (trener mentalny Illuminar) zawsze nam powtarza, żebyśmy się nie zajmowali rzeczami, na które nie mamy wpływu. I faktycznie, jeżeli takie się dzieją na turnieju offline, wtedy nie skupiamy się na zdarzeniach losowych tylko gramy swoje. Podczas meczów online bardzo łatwo jest się rozproszyć. A to ktoś zadzwoni do drzwi, a to coś głośnego przejeżdża za oknem. Dlatego też wydaje mi się, że to właśnie koncentracja wpływa na naszą stabilniejszą grę na LAN-ie.

Jeśli chodzi jednak o ESL MP, mamy sobie trochę do zarzucenia i będziemy z tego wyciągać wnioski.

No właśnie, od niedawna pracujecie z trenerem mentalnym. Czy ta współpraca przynosi zamierzone skutki i na czym ona polega?

Przynosi owocne efekty, jesteśmy zadowoleni z naszej współpracy. Wcześniej współpracowaliśmy z psychologiem, ale było to według mnie “na siłę”, nie przynosiło żadnych efektów. Zresztą, jako drużyna jesteśmy tego zdania, a teraz Maciek trafia, tym co mówi, do wszystkich. Zakres jego pracy jest od tematów diety, aż po przygotowanie, trening fizyczny, rozciąganie. Przykładowo omawiamy, co pić przed meczem, czy kawa przed meczem jest dobra, czy dopijać to potem energetykiem. Tym właśnie zajmuje się nasz trener mentalny.

Jeździcie sporo na bootcampy, a przed wami DreamHack Open Sevilla. Czy spotykacie się jeszcze na obozie przed tym turniejem?

Tak, jak zawsze, bootcamp przed turniejem musi być! Za cztery dni mamy kolejny obóz w EPC na pięć, czy sześć dni, który będzie nas przygotowywał do Dreamhacka w Sevilli. To jest końcówka roku, więc tak to wygląda. Mieliśmy możliwość zagrania na turnieju w Banja Luce, ale kiedy dowiedzieliśmy się o zmniejszeniu puli nagród, a także przeanalizowaniu rywali, doszliśmy do wniosku, że ten turniej nie daje nic oprócz pieniędzy. Woleliśmy więc bardziej zaryzykować i postawić na Dreamhacka, gdzie spotkamy się z drużynami, które są wyżej od nas w rankingu, ale ta różnica nie jest znów tak duża. W przypadku kolejnego solidnego występu utoruje nam to drogę na pierwszy kwartał 2020 roku, dlatego też wybraliśmy Dreamhack. Mam nadzieję, że przyniesie to zamierzone skutki.

Zbliżamy się już do końca. Podsumowując, uważasz, że 2019 był udanym dla Ciebie rokiem?

Jak najbardziej. Na pewno mógł być lepszy, ale ten czas (~8 miesięcy), który spędziłem w polskiej drużynie, był dobry. Wygraliśmy turniej międzynarodowy, mistrzostwo Polski i ogólnie prezentujemy się dosyć solidnie. Cieszy też, że odwiedzimy sobie kolejny światowy turniej, byliśmy w Stanach, więc ten rok wyszedł fajnie, aktywnie. Mam też nadzieję, że końcówka 2019 jest dobrym prognostykiem na 2020.

Patrząc na ostatnie wasze występy, zgadzasz się ze stwierdzeniem, że jesteście TOP 1 w Polsce?

Myślę, że tak. Ostatnio na Mistrzostwach Polski to właśnie ARCY zasłużyło na takie miano. Od tamtego jednak momentu trwała przepychanka o tę pozycję. Do tej pory stawiano Virtusów i właśnie Aristocracy nad nami, a my w międzyczasie sobie po cichu pracowaliśmy, konsekwentnie, co domknęliśmy dzisiejszym zwycięstwem. Będziemy teraz zmotywowani, żeby dalej pracować. Wiem jednak, że na pewno nie będziemy się teraz obnosić z tym, że jesteśmy najlepsi w Polsce. Wygraliśmy po prostu turniej, na którym były drużyny, które walczą o to TOP 1 w naszym kraju. Dla nas najważniejsza jest scena międzynarodowa, a to jest super dodatek oraz wejście do zamkniętych kwalifikacji IEM Katowice 2020.