IzakTV

Strona główna » jedqr: Myślę, że jesteśmy w stanie dokonać czegoś wielkiego

jedqr: Myślę, że jesteśmy w stanie dokonać czegoś wielkiego

Autor: Kamil Kowala

Z nowo zakontraktowanym zawodnikiem Wisły All in! Games Kraków Grzegorzemjedqr’em“ Jędrasem porozmawiał Kamil Kowala.

 

Jaka była wasza pierwsza reakcja po otrzymaniu oferty od Wisły? Byliście pewni, że to jest to, czego chcecie, czy jednak przysiedliście na spokojnie i wybraliście najlepszą z możliwych opcji?

Mieliśmy trzy oferty, z czego Wisła była najkonkretniejsza. Rozmowy głównie prowadził SZPERO, ale wszyscy razem stwierdziliśmy, że to jest najlepszy wybór. Oferta była dobra i do tego nasze wizje współpracy się pokrywały. Mieliśmy obrane te same cele, więc dogadanie się na tej płaszczyźnie nie było problemem.

Czy gdy opuszczałeś testy w x-kom AGO, nie bałeś się, że któryś z twoich obecnych kolegów z drużyny otrzyma korzystną ofertę i wykruszy się z projektu adwokacik?

Z tego, co wiem, w tamtym czasie tylko ja miałem jakieś poważniejsze oferty od innych organizacji. Obaw nie było. Atmosfera zarówno wtedy, jak i teraz w drużynie jest super. Rozważałem jednak przez chwilę, żeby kontynuować testy, ale kiedy pojawiły się dobre wyniki, wszyscy odbyliśmy szczerą rozmowę i w pełni chłopakom zaufałem. Powiedziałem, że odrzucam testy i brniemy razem w to wszystko, jako drużyna.

A co jeśli nie byłoby awansu na V4 Future Sports Festival? Twoje podejście by się zmieniło, czy nadal byłbyś wierny obecnej drużynie?

Nawet jeśli nie awansowalibyśmy na V4, to i tak zostałbym z chłopakami w jednej drużynie.

Jak już jesteśmy przy temacie turnieju w Budapeszcie, to warto wspomnieć o wpisie, który na Twitterze zamieścił HUNDEN. Nazwał Cię on polskim XANTARESEM. Takie słowa przeczytane u tak doświadczonego lidera w jakiś sposób ci schlebiają?

Przydomek “polski XANTARES” z tego, co usłyszałem od HUNDENA, w jego drużynie przewijał się jeszcze za czasów, gdy grałem w x-komie. Byłem swego rodzaju “memem”, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Rzeczywiście schlebia mi to, bo wiadomo, jakim Turek jest zawodnikiem. Fajnie coś takiego usłyszeć, ale nie przywiązuję do tego większej uwagi, bo wolę się skupić na doskonaleniu swojej gry i myślę, że mogę pokazać więcej niż to, co zrobiłem na V4.

A jak postrzegasz kwestię waszego sponsora, który przecież zainwestował niebagatelną sumę w drużynę. Jest to dla was jakaś dodatkowa presja, czy jednak jesteście skupieni na tym, żeby robić swoje?

Mamy sporo doświadczonych zawodników w drużynie, którzy grali w największych krajowych organizacjach, więc o presję się nie obawiam. Oczywiste jest, że zawsze od zawodników oczekuje się jak najwięcej, bo jest to swego rodzaju motor napędowy, do tego dochodzi presja nakładana przez fanów, ale tak, jak wspominałem- z takim doświadczeniem na zapleczu o jakieś wielkie kłopoty z tym wiązane raczej bym się nie obawiał. Chłopaki dobrze się mną zaopiekują, a zamartwianie się jest chyba ostatnią rzeczą, jaka przyszłaby nam do głowy.

Prezes Wisły Kraków wyjaśniał, że wasz sponsor ma w planach ekspansję swojej działalności głównie na rynki europejskie. Nietrudno się domyślić, że wiązać się to będzie z dodatkowymi oczekiwaniami w waszą stronę. Możemy spodziewać się Wisły w każdych internetowych kwalifikacjach do europejskich turniejów, czy jednak postawicie na jakość, a nie na ilość?

Na pewno będzie stawiać na jakość, bo nie chcemy się przegrać. Wiadomo, jak jest z tymi terminarzami i czasem naprawdę nietrudno o przetrenowanie. Jednym z przykładów z tamtego roku jest AGO, które “nabrało” sobie mnóstwo meczów i później przypłaciło tego cenę. Nie będziemy grać zbyt wielu spotkań, żeby nie przemęczyć się również sobą. Jednakże rzeczywiście chcemy dostać się na jakiś duży turniej europejski- myślimy tutaj o najbliższym DreamHacku Winter.

Nie obawiacie się, że w przypadku klapy drużyny piłkarskiej Wisły Kraków natworzą się również kłopoty dla was? Zapewniono wam pewną suwerenność, czy jednak jesteście w jakiś sposób zależni od sekcji piłki nożnej?

Raczej niczego się nie obawiamy, ale przede wszystkim jestem pewny, że proces odbudowy Wisły będzie przebiegał pomyślnie.

Jak wygląda kwestia prowadzenia w drużynie? SZPERO niejednokrotnie narzekał, że nie leży mu ta rola.

Nie mamy jednego prowadzącego. Stworzyliśmy pewien podział, gdzie każdy znajdzie szansę na dowodzenie. Na przykład chłopaki nigdy nie grali Nuke’a, dlatego to zadanie na swoje barki wziąłem ja.

Zaczęliście już treningi drużynowe. Zdążyliście już poczuć pewną synergię? W przypadku polskich składów miksowych przejścia do treningów niejednokrotnie kończyły się przecież katastrofą.

Jeżeli chodzi o ten turniej, to nie jesteśmy jeszcze w stu procentach przygotowani, bo po prostu nie mieliśmy na to wystarczająco czasu. Po V4 jednak odpuściliśmy sporą część kwalifikacji na rzecz treningów drużynowych i gra się nam tak samo dobrze, jak wcześniej. Wprowadzamy aspekty drużynowe do naszej gry i myślę, że jesteśmy w stanie dokonać czegoś wielkiego.