IzakTV

Strona główna » Młoda krew sceny CS:GO. Wywiad z grzes1x i Zorineq

Młoda krew sceny CS:GO. Wywiad z grzes1x i Zorineq

Autor: Patryk Bryk

W poniedziałek zakończyły się finały PRIDE Academy. Zostały wybrane dwie drużyny, które będą reprezentować zespół PRIDE. Z tego powodu postanowiliśmy porozmawiać z dwoma zawodnikami głównego zespołu akademii – Grześkiem “grzes1x” Biangą oraz Adrianem “Zorineq” Kołodziejskim.

 

by Paweł Storoż / PRIDE

Patryk “Hav0s” Bryk: Dla większości naszych czytelników jesteście pewnie anonimowi. Opowiedzcie więc jak zaczęliście grać w CS:GO i jak zaczęliście stawiać pierwsze na polskiej scenie.

Grzegorz “grzes1x” Bianga: W Counter-Strike Global Offensive zacząłem grać na początku 2015 roku. Jednak już wcześniej brat mi dawał pograć na swoim komputerze, do momentu gdy sam kupiłem CS:GO. Oczywiście cały czas ocierałem się o różne inne gry. Zacząłem tak jak każdy. Grałem matchmakingi z kolegami, czasem z bratem. Po pewnym czasie zacząłem szukać różnych poradników do CS:GO np. “Jak ustawić myszkę” i tym sposobem trafiłem na materiały izaka oraz Kubika.Wbiłem globala, potem grałem już tylko z bratem na faceit i pojechałem na mojego pierwszego lana – Roccat .Games Tournament. Tam spotkałem insajda który później mnie wziął na go4csgo na ESLu, na którym poznałem m.in setona i nexo.Po drodzę znalazło się parę innych lanów m.in we Władysławowie gdzie zająłem 2 miejsce.Potem zacząłem grać Gfinity w różnych sklejkach. Poznałem m.in. pienixa i Morfana. To dzięki temu ostatniemu dołączyłem do SOLARIS Esports miesiąc przed finałami akademii, z której w tym wypadku musiałem zrezygnować. Zgodziłem się, były tam dobre warunki. Chcieli ze mną grać. Staraliśmy się dostać na Puchar Polski, ale niestety się nie udało. Graliśmy dalej, trenowaliśmy, ale doszliśmy do wniosku, że to nie ma sensu. Wtedy zwróciłem się do KubiKa i pozwolił mi wrócić do projektu w dogrywkach.

Adrian “Zorineq” Kołodziejski: “Kariera” w CS:GO rozpoczęła się gdzieś w połowie 2015 roku, bo wcześniej zajmowałem się League of Legends. Tam miałem dywizję Mastera* byłem na trzech lanach w Płocku i w Sierpcu, ale nie czułem się zbytnio dobry i wziąłem się za CS:GO. Tam zaczynałem tak naprawdę w becie bo wcześniej 7 lat grałem w CS 1.6, ale niestety nowa wersja nie była dla mnie grywalna z powodu dużej ilości cheaterów. Jak wróciłem to od razu zacząłem grać FaceIT’y. Pojechałem na pierwszego LANa 1v1 grał tam m.in. GruBy (wtedy gracz Vexed), ale sprzęt był tak słaby, że on odpuścił grę. Udało mi się tam zająć drugie miejsce. Zacząłem szukać drużyny, żeby jak najszybciej grać teamowo. Pojechałem ze swoją drużyną na Cracow Game Spot 2016. Byliśmy przekonani, że jedziemy tam, żeby wyjść z grupy z drugiego miejsca przegrywając mecz tylko na zespół oskarisha. Na Oskara jednak nawet nie zagraliśmy bo po dwóch przegranych meczach wróciliśmy do domu, a drużyna się rozpadła. Później grałem w teamie z Patrykiem “sidney” Korabem oraz właśnie PaChim i w tym składzie najpierw zajęliśmy drugie miejsce na Nyskiej Arenie Gier, przegrywając w finale na zespół KubiKa (HARDCORE w składzie Kubik, snatchie, kac, r0x, miNir0x – przyp. red), a potem  wygraliśmy E-Sport Piotrków. Niestety potem zespół się rozpadł, grałem też w Tajnej Organizacji, Zakładzie Karnym, Next Generation Academy, ale to także były krótkie przygody. Nie miałem szczęścia do drużyny i za każdym razem się ona rozpadała.

Ile godzin dziennie poświęcacie na treningi?

Zorineq: Codziennie staram się przynajmniej godzinę poświęcić na trening indywidualny. Wcześniej tego nie robiłem, ale zwyczajnie zaczęło mi zależeć na tej grze. Dopóki nie miałem zespołu, no to wiadomo grałem FaceITy. Gdy jednak dochodzi trening drużynowy to te 4-5 godzin to minimum.

grzes1x: Raczej Adrian wszystko powiedział. Godzinowo treningi wyglądają mniej więcej tak samo.

A jak na waszą pasję reaguje wasze otoczenie? Co na to znajomi? Podoba im się, że mają wśród swoich osobę, która poświęca tak dużo czasu na granie?

grzes1x: Moje ziomki mnie propsują (śmiech). Dwa miesięcy temu poznałem nowych kumpli w liceum i raczej się z tego cieszą, że gram sobie na mniejszym lub większym poziomie w kanterka. W gimnazjum miałem praktycznie same dziewczyny w klasie, było trzech kolegów, z którymi się bardziej trzymałem, ale wydaje mi się, że było im to obojętne.

Zorineq: Zacząłem tak grać gdzieś koło pierwszej klasy liceum no i najbliżsi znajomi wychodzili z założenia, że “gram to gram” nie wchodzili jakoś bardzo w to. Wiadomo lubili grać ze mną MMy, bo wtedy zazwyczaj wygrywaliśmy. Nikt nie śmiał się, że jestem nerdem. Umiem pogodzić życie prywatne z grą. Zresztą osobą, która najbardziej mnie wspiera jest moja dziewczyna – Ola, której za to bardzo dziękuję.

by Paweł Storoż / PRIDE

by Paweł Storoż / PRIDE

A jak to wygląda z rodzicami? Wiadomo, że Ty Adrian już jesteś w pewien sposób niezależny, ale jak to wyglądało wcześniej?

Zorineq: Dzisiaj wróciłem do domu z pracy (wywiad był przeprowadzany w poniedziałek dzień po finałach PRIDE Academy – przyp. red.), przyszła do mnie mama,  bo wczoraj się z nią nie widziałem, więc od razu mi pogratulowała. Spytała się też czy jestem mistrzem, to odpowiedziałem, że to coś w tym stylu. Rodzice nie mają nic przeciwko, że robię to co lubię. Zabraniali mi grać tylko jak dostałem karę, ale to było 10 lat temu (śmiech).

grzes1x: Moi rodzice oglądali stream z akademii i jak tylko impreza się zakończyła i odzyskałem telefon, który nam zabierali, to zadzwonili do mnie z gratulacjami i powiedzieli, że są ze mnie dumni. Oczywiście jak wróciłem to mama powiedziała, że mogę “grać w komputer” dopóki będę godził z tym szkołę. Także wsparcie w jakiś sposób jest, ale myślę, że nie wiedzą jeszcze do końca z czym to się je i jakby dowiedzieli się jak to wszystko wygląda od środka to trochę zmieniliby podejście.

No właśnie. Szkoła i praca muszą być sporym wyzwaniem, gdy kilka godzin musicie poświęcać na CS:GO. Udaje wam się to bezkonfliktowo łączyć?

Zorineq: Po rzuceniu studiowania filologii angielskiej w styczniu rok temu miałem taki okres gdy szukałem pracy i prawie się pogodziłem z faktem, że będę musiał rzucić CS:GO, a miałem wtedy niesamowity zapał do gry. Na szczęście znalazłem taką pracę, gdzie chodzę od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16, czyli prawie tak samo jakbym chodził do szkoły, a wiadomo dodatkowo zarabiam pieniądze i mogę inwestować w siebie tj. nowy sprzęt, komputer. W tej chwili mi nic nie wadzi, a mam zamiar jeszcze zapisać się na siłownię, także uważam, że dość dobrze dysponuje swoim czasem.
No, ale czasem zdarza mi się mieć gorsze dni, bo jestem zwyczajnie zmęczony po pracy.

grzes1x: Za czasów gdy istniało jeszcze Gfinity, to nieraz chodziłem spać o 2-3 w nocy, więc następnego dnia byłem zwyczajnie zniszczony. Kolejnego dnia znowu się grało, ale jak się wygrało jednego dnia to na drugi dzień się przegrywało właśnie ze względu na zmęczenie. Staram się to połączyć. Z niektórych przedmiotów walczę też, żeby nie mieć dwójek, tylko wyciągnąć na te czwórki czy piątki. W gruncie rzeczy uczę się w miarę dobrze, z wyjątkiem chemii, tam zazwyczaj walczę, żeby zdać (śmiech).  Jestem też teraz w klasie ogólnej i nie mam nic rozszerzonego, nie bardzo wiem też gdzie będę chciał iść na studia.Dobrze mi idzie z angielskiego, więc może pójdę coś w tym kierunku, ewentualnie w stronę dziennikarstwa , ciężko mi powiedzieć.

Przejdźmy teraz do głównego tematu tej rozmowy, czyli PRIDE Academy. Pierwsza informacja o tym projekcie pojawiła się rok temu. Gdy zgłaszaliście się do akademii KubiKa to od razu mieliście przeświadczenie, że musicie zrobić wszystko, żeby się dostać czy było to raczej na zasadzie fajnej przygody, w której ewentualne dostanie się będzie “skutkiem ubocznym”?

Zorineq: Jak dowiedziałem się, że jest taki projekt jak PRIDE Academy to chciałem się dostać. To już kompletnie co innego niż jakieś sklejki, to jest organizacja i dogodne warunki do gry. Wiadomo ciężko jest znaleźć piątkę, która chce grać, rozwijać się, ale ktoś kto to przejdzie to wydaje mi się, że zasługuje na to, żeby w takim zespole być. W pierwszym etapie wiadomo, chciałem się dostać, ale taką prawdziwą pewność osiągnąłem w trzecim etapie, gdzie po prostu powiedziałem sobie, że jadę do Warszawy, żeby się dostać i nie ma innej opcji. Tak właśnie też się stało.

grzes1x: Ja zapisywałem się jeszcze przed tym gdy poznałem morfana z którym miałem swoją pierwszą drużynę i oczywiście od razu chciałem się dostać. Teraz tak o tym myśląc to gdybym jednak nie dostał się do finałowej piątki to próbowałbym sił w innym projekcie takim jak Izako Boars Academy, czy Pompa Team Academy, dużo teraz pojawiło się takich projektów, a do trwania tych projektów starał się wybić własną piątką, pewnie robiąc teamek z morfanem.

by Paweł Storoż / PRIDE

Jesteście zadowoleni z tej piątki, która się dostała do projektu? Jak to wyglądało podczas finałów, przewidywaliście taki skład czy może byliście lekko zdumieni wyborem KubiKa?

Zorineq: Na finałach było mi smutno, bo bardzo chciałem, żeby Grzesiu się dostał, a zagrał słabo. Myślałem, że w jego miejsce będzie krytyq albo PeTeR. Powiedziałem nawet KubiKowi, że mi szkoda, że Grzesiu zagrał tak słabo, bo wiedziałem, że stać go na więcej. Przed LANem razem ze spławikiem i Grześkiem powiedzieliśmy sobie, że się dostaniemy to był nasz główny cel. Wybrany skład mi się bardzo podoba, zobaczymy w przyszłości jak to będzie. Z PaChim grałem w drużynie ponad rok temu, więc przez ten czas na pewno nabrał doświadczenia oraz zmienił swoją rolę w drużynie. Teraz prowadzi, a wcześniej grał riflera tak jak ja.

grzes1x: Po drugiej mapie, czyli cobblestone’ie byłem bardzo smutny bo zagrałem słabo. Do tego wziąłem dropa, na którym praktycznie nigdy wcześniej nie grałem. Wiedziałem, że to nie jest moja najlepsza rola, żeby się pokazać, ale dałem szansę innym co KubiK wziął potem pod uwagę. Po wszystkim miałem nadzieję, że się dostanę, ale nie byłem pewny w stu procentach. Również strasznie szkoda mi było krytyqa, którego pozdrawiam, gdy widziałem jak siedział taki smutny. Aż mi się płakać chciało.

Czujecie teraz taki przypływ energii i pewności siebie?

Zorineq: Może nie przypływ energii, ale czuje się szczęśliwy, że w końcu mam drużynę, która ma motywację i chce dążyć do doskonałości. Mamy idealne warunki, żeby zrobić wielki krok do przodu.

grzes1x: Co do mnie to czuję przypływ energii i motywację, wiem, że PRIDE to organizacja, która bardzo wspiera swoich zawodników. Mam nadzieję, że zrobię duży progres, bo teraz mam ku temu idealne warunki. Dodatkowo KubiK na wstępie mi powiedział, że będzie ze mną pracował nad pewnością siebie, z czego bardzo się cieszę, bo uważam, że gdy ogarnę pewność siebie zacznę grać trzy razy lepiej.

Dużo osób mówi, że esport to w większości kontakty. Zgadzacie się z tym stwierdzeniem? Dało się wam to we znaki?

grzes1x: Myślę, że tak. Gdybym nie znał się z Morfanem, a jest on teraz moim bliskim kumplem. To moja “kariera” zapewne potoczyłaby się inaczej. Gdyby nie kontakty, to nie dałoby się złożyć dobrej drużyny. Co prawda w PRIDE Academy nie było to potrzebne, ale myślę, że to bardzo ważna rzecz.

Zorineq: Na pewno. Jak zaczynałem to bardzo dawało mi się we znaki. Jeszcze na akademii śmialiśmy się razem z Sokołem, że kiedyś dodałem go na steamie i zaproponowałem mu czy nie chce zagrać z nami testów. Odpowiedział, że na jego poziomie nie ma czegoś takiego jak testy (były to początki 2016 roku). Co prawda teraz śmiejemy się z tej sytuacji, ale zdarzały się właśnie takie rzeczy.

grzes1x: Ważne też jest tworzenie własnego wizerunku. Musisz mieć zapał do tej gry, nie koniecznie wygrać, ale zagrać pare spotkań na lepsze zespoły waląc przysłowiową ,,trzydzieche’’ i wtedy ludzie na Ciebie zwrócą uwagę. Wtedy o wiele łatwiej się też łapie kontakty i poznaje ludzi.

by Paweł Storoż / PRIDE

Załóżmy hipotetyczną sytuację, że mam teraz 15 lat, mam Globala na MMach i chcę pójść dalej. Poczynić kroki ku mojej esportowej karierze, co mam w tym celu zrobić?

Zorineq: Jak czujesz się dobry, i że masz smykałkę do tej gry to najlepiej wbić 10 level na FaceIT i próbować dostać się do PPLa. Kiedyś nie było tak łatwo, a dzięki tej lidze to naprawdę dużo osób dostaje szansę i mogą się łatwo wybić. Nie ma co jednak grać tych Starterów 2-8 level, lepiej znaleźć piątkę graczy i grać w party zwykłe FaceITy w celu wbicia levela.

grzes1x: Zorin ma rację. No i teraz jest jeszcze dużo projektów takich jak PRIDE Academy. Warto tam się zapisywać, bo jest tam duża szansa, żeby się przebić. Jestem ciekawy jak właśnie będzie wyglądała scena za rok, gdy tak duża ilość zawodników i drużyn będzie znana szerszej publiczności.

Na koniec się trochę rozmarzymy. Gdzie chcielibyście być za rok?

grzes1x: Za rok to ja bym chciał być w Polskiej Lidze Esportowej, na finałach Pucharu Polski oraz dostać się do ESL Mistrzostw Polski, ale każdy wie, że to nie jest takie proste zadanie.

Zorineq: Na początku dobrze pokazać się na polskiej scenie, która jest bardzo wyrównana i dużo zależy od dyspozycji dnia. No i jak najszybciej próbować swoich sił na scenie międzynarodowej.

 


* Master to druga najwyższa ranga na soloQ w League of Legends zaraz po Challengerze.

 

Zdjęcia umieszczone w wywiadzie zostały przekazane dzięki uprzejmości organizacji PRIDE, a ich autorem jest Paweł Storoż