IzakTV

Strona główna » Mysz dla gracza do 100 zł – Luty 2021 #TanieGranie

Mysz dla gracza do 100 zł – Luty 2021 #TanieGranie

Autor: Mateusz Olczyk
mysz

Jeżeli szukasz następcy dla swojego wysłużonego gryzonia z supermarketu, ale wciąż nie chcesz wydawać kilkuset złotych na mysz, to trafiłeś w dobre miejsce. Zapraszam bowiem do kolejnego zestawienia budżetowych gryzoni na łamach izaktv.pl!

Jako że od ostatniego zestawienia z serii #TanieGranie minęło trochę czasu, Święta Bożego Narodzenia już za nami, a na horyzoncie majaczyć zaczyna Wielkanoc, to zdecydowałem się zaproponować Wam kolejne zestawienie tanich, ale naprawdę solidnych gryzoni dla graczy. Mam nadzieję, że nie wszystkie pieniążki spod choinki zostały już przebalowane i znajdziecie tu coś dla siebie 😉 Na końcu tego zestawienia znajduje się również propozycja świetnej i bardzo opłacalnej podkładki pod mysz, którą bez większego oporu polecić mogę każdemu “na budżecie” i sugeruję ją również do dziś omawianych myszy.

Propozycje uporządkowane są w kolejności od najmniej polecanej, do najbardziej polecanej

Propozycja nr. 1 –  A4Tech Bloody A90 (oraz reszta serii Axx)

bloody-a90

źródło – morele.net

Zacznę od sprzętu, będącego stałym bywalcem niemalże wszystkich zestawień tanich gryzoni. U nas również się już pojawił! Powodów tego jest kilka, oczywiście poza ceną. Pierwsze skrzypce gra rzecz jasna kształt, który jest po prostu odrobinkę skurczoną kopią Deathaddera, z poprawionym prawym bokiem, który irytował wielu użytkowników oryginału (czas przeszły, ponieważ Razer w V2 wreszcie zajął się tym problemem). Do tego dochodzą świetne przyciski LK oraz, co dla wielu zaskakujące, naprawdę porządna jakość. Standardowe dla Bloody, metalowe ślizgacze X’Glide albo się kocha za niezniszczalność i unikalny feeling, albo nienawidzi za zbyt szybki ślizg. Faktem natomiast jest, każda gamingowa mysz A4Tech’a najlepiej pasuje do tanich, materiałowych podkładek, gdyż z tymi ślizgaczami i tak będzie trzeba je wymieniać stosunkowo często. Sercem wszystkich gryzoni z serii Axx jest wysłużony Avago 3050. Choć “wysłużony” to może małe niedopowiedzenie – A3050 w 2020 roku to po prostu dinozaur! Jest on też głównym powodem, umieszczenia A90 na samym końcu tego zestawienia. Wciąż uważam go co prawda za najniższą możliwą półkę sensorów nadających się do poważniejszej gry (wszak znalazł on swoje miejsce w niemalże legendarnej Kinzu V3), jednak w tych czasach ma on po prostu zbyt mocną konkurencję ze strony PMW3325, PMW3327, Mercury, czy wielu innych. Sytuacji nie poprawia też cena A90, która moim zdaniem już dawno powinna spaść do około 50 zł. Jeżeli w tym momencie zastanawiacie się, dlaczego A90 i jej rodzeństwo w ogóle znalazły się na tej liście, to odpowiedź jest bardzo prosta – poniżej 100 zł znaleźć można propozycje naprawdę dobre, które biją A90 pod większością względów oraz takie, które zdecydowanie przegrywają starcie z nią. Przykład tych drugich to recenzowany u nas niedawno Trust Gxt 930 Jacx. Do tego A4Tech wycisnął z A3050 niemalże wszystko co tylko się dało, dzięki czemu precyzja będzie zadowalająca dla naprawdę sporej części graczy. No i powiedzmy sobie szczerze – co to za lista gryzoni poniżej jednego jagięłły, na której nie ma Bloody A90 😉

Cena na dzień pisania zestawienia – 105 zł za A90 lub 95 zł za A60

Ciekawymi alternatywami dla A90 są Bloody P30 PRO oraz Razer Deathadder Essential. Obie te myszy są bardzo zbliżone do A90, oferując jednocześnie DUŻO lepsze sensory. W przypadaku P30 PRO mechanika i kształt to niemalże kropla w kroplę A90, ale stonowano nieco agresywny design, a za serce służy tam almighty PMW3360. Natomiast o DA Essential powiedziano w internecie już chyba wszystko, więc nie będę się powtarzać. Powiem tylko, że stojąc przed wyborem pomiędzy tymi dwoma, raczej postawiłbym na propozycję Bloody, ponieważ za DA (subiektywnie) przemawiają wyłącznie teflonowe ślizgacze. Niestety – w ostatnim czasie oba te gryzonie ciężko dostać poniżej 100 zł, więc trzeba polować na promocje.

Propozycja nr. 2 – Krux Thorn

mysz - krux-thorn

źródło – morele.net

Krux Thorn to taki trochę nieślubny brat Beam’a (o którym szczegółowo niżej). Choć obie te myszy dzielą niemalże identyczną mechanikę (co warto zaznaczyć – bardzo dobrą mechanikę, o czym więcej napiszę w częsci poświęconej samemu Beam’owi), to odróżnia je jedna, dość ważna cecha – kształt. W przypadku drugiej z omawianych myszy dostajemy niemalże kopię Zowie EC2, co bez wątpienia jest ogromnym plusem, jednak Thorn idzie zupełnie inną ścieżką. Oferuje on niezbyt uniwersalny kształt, z którego zadowoleni będą przede wszystkim gracze o mniejszych dłoniach korzystający z claw’a, oraz ewentualnie fingertip’a. Do tego boki pokryte zostały dość śliskim materiałem, który osobom o skłonnościach do potliwości dłoni, raczej nie przypadnie do gustu. Na tym jednak różnice zasadniczo się kończą, więc jeżeli tylko kształt nie będzie dla Ciebie przeszkodą, to Thorn odwdzięczy się absolutnie topową precyzją(PMW3360), wysoką jakością oraz naprawdę niezłymi sterownikami, a to wszystko za +/- 100 zł!

Cena na dzień pisania zestawienia – 106 zł

Propozycja nr. 3 – Krux Beam

mysz - krux-beam

źródło – morele.net

Kolejna ciekawa propozycja, tym razem od firmy z dość krótkim stażem na rynku. Jak jednak widać, również tacy producenci potrafią zaproponować naprawdę dobre produkty. Krux przy tworzeniu Beam’a, postawił na sprawdzone rozwiązania, biorąc na warsztat świetny kształt Zowie EC2 (z drobnymi zmianami), dodając do niego całkiem niezłą mechanikę od Huano, czy Omrona i okraszając to wszystko topowym sensorem Pixart PMW3360. Wyszło naprawdę dobrze, a jest tylko lepiej kiedy spojrzymy na cenę. Nie spotkamy się również raczej z żadnymi niedomaganiami jakościowymi, ponieważ myszy Kruxa są poskładane porządnie i to z całkiem dobrych materiałów. I to nie tylko “jak na tę półkę cenową” –  jakość zasługiwałaby na plusa nawet gdyby gryzoń był o połowę droższy! Jest to jedna z najlepszych propozycji dla osoby chcącej wejść w e-sport, nie wydając przy tym sporej sumy pieniędzy. Jednocześnie jest to mysz, która już dzięki samemu połączeniu genialnego kształtu z perfekcyjną precyzją, z powodzeniem może służyć do gry na naprawdę wysokim poziomie i bez wstydu mógłbym podsunąć ją jakiemuś bardziej wymagającemu zawodnikowi. Beam’a polecam szczególnie pod fingertip grip, oraz palm w przypadku osób o nieco mniejszych dłoniach. Claw grip’owcy jednak również nie powinni się zniechęcać, gdyż wielu z nich, również dogada się z tym gryzoniem, szczególnie w przypadku nieco większych dłoni. Swego czasu recenzował ją nawet dla Was mój redakcyjny kolega Filip, więc to do niego zapraszam po bardziej dogłębną analizę 😉

Cena na dzień pisania zestawienia – 85 zł

Propozycja nr. 4 – Mionix Castor

mysz - mionix-castor

źródło – morele.net

Nie do końca rozumiem, dlaczego sytuacja rynkowa Castor’a wygląda tak jak wygląda, wszak gryzoń ten na swoją premierę kosztował niemalże 300 zł. Z perspektywy dzisiejszego, potencjalnego nabywcy, jest to jednak genialna okazja. Castor oferuje bowiem naprawdę świetną jakość wykonania (w dzisiejszym zestawieniu chyba tylko Logitech jest w stanie zbliżyć się do produktu Mionix’a), kabel w oplocie, który jest naprawdę miękki i nie krępuje ruchów (w przeciwieństwie do Krux’a, czy Bloody), szybkie ślizgacze i bardzo dobre przyciski. Również precyzja jest na bardzo wysokim poziomie, bo choć zastosowany tu PMW3310, to konstrukcja z dość konkretnym stażem na rynku, to w swoich czasach był to sensor absolutnie topowy, który z tronu został zrzucony dopiero przez PMW3360. O kalibrację nie trzeba się martwić – zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że Mionix przebił pod tym względem nawet Zowie, których myszy z 3310 uchodziły za jedne z najlepszych na rynku. Czy Castor ma więc jakiś problem? Niestety tak, w innym wypadku bez wachania wrzuciłbym go na sam szczyt dzisiejszego zestawienia. Problemem tym jest kształt. Tylko żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie twierdzę, że kształt Castor’a jest zły. Nie jest on po prostu zbyt uniwersalny, moim jednak zdaniem wciąż bardziej niż wspomniany wyżej Thorn. Im większa dłoń użytkownika, tym bardziej wygodny będzie Castor i długość dłoni na poziomie 19 cm wydaje się tu być minimalną do komfortowej gry. Do tego nie każdy chwyt będzie się nadawać i najbardziej rekomendowałbym tutaj claw grip (ew. hybrydy clawa z palmem). Najbardziej polecam jednak zamówić Castora i sprawdzić kształt na własnej skórze. Jeżeli się nie dogadacie to zawsze można skorzystać z 14-sto dniowego zwrotu, a jeżeli kształt okaże się dla Ciebie wygodny, to dostaniesz prawdopodobnie najlepszą mysz, jaką można kupić poniżej 100 zł.

Cena na dzień pisania zestawienia – 49 zł za Castora lub 61 zł za Aviora

Poza Castorem na rynku można nabyć również jego symetrycznego brata, Aviora. Mechanicznie gryzonie są niemalże identyczne, jednak to Avior zdaje się być zdecydowanie bardziej uniwersalny pod względem kształtu i to jego bez wachania poleciłbym osobom o nieco mniejszych dłoniach. Z racji na tragiczną dostępność obu myszy na moment wrzucania tego tekstu, dodaję link do obu i sugeruję regularnie obserwować oferty sklepów online, gdyż naprawdę warto. Nawet za 100 zł są to myszy warte uwagi, jednak jeszcze w listopadzie 2020, można było nabyć je za śmieszne 25 zł!

Propozycja nr. 5 – Logitech G102/G203

mysz - logitech-g102

źródło – morele.net

Gamingowy entry level ze stajni Logitecha również musiał znaleźć się na tej liście. Za fenomenalną precyzję odpowiada w nim sensor Mercury, który w realnym graniu właściwie niczym nie ustępuje topowym 3360, czy 3389. Jakość, jak przystało na Logitech, wypada bardzo dobrze. Największą jego zaletą jest moim zdaniem jednak kształt. W internecie łatwo natknąć się na głosy, że niebiescy na tym polu zrobili krok wstecz względem poprzednika dziś omawianego gryzonia, czyli G100s, jednak ja, jako osoba nieobeznana z oryginałem, mogłem podejść do G102 bez specjalnych wymagań. No i przyznać muszę, że kontakt z tym gryzoniem był dla mnie bardzo przyjemnym przeżyciem, gdyż jest to po prostu świetna mysz do claw gripu, a niewielkie wymiary nie są tu żadną przeszkodą. I to właśnie do tego chwytu gorąco polecam G102, choć i wielkoręcy fingertipowcy znajdą tu coś dla siebie. Zaznaczam jednak, że mowa o naprawdę sporych dłoniach – im mniejsze, tym bardziej niewygodny może stać się czysty fingertip i wtedy polecałbym przechodzenie coraz bardziej na hybrydę fingera z clawem, lub właśnie czysty claw. Ogólnie rzecz biorąc jest to jednak kształt dość uniwersalny, na którym bardzo przyjemnie strzela się head’y. Również kabel, jak na Logitech’a, nie jest tragiczny. Jest pozbawiony oplotu, co można traktować jako wadę, jednak jest on całkiem miękki i lekki, więc nie krępuje ruchów.

Cena na dzień pisania zestawienia – 99 zł

Alternatywą dla G102 może być Corsair Katar Pro, którego recenzję nie tak dawno temu na łamach izaktv.pl umieścił mój redakcyjny kolega Michał i po więcej informacji zapraszam właśnie tam. Od siebie dodam, że kształt obu myszy jest niemalże identyczny, jednak Corsair cechuje się odrobinę gorszym sensorem od konkurenta, oraz oprogramowaniem, którego działanie pozostawia sporo do życzenia (choć jeśli chodzi o możliwości personalizacji, to w obu przypadkach dostaniemy bardzo dużo). Pochwalić się może za to nieco twardszymi przyciskami głównymi oraz, jeśli wziąć pod uwagę outlety, to przy odrobinie szczęścia nabyć go można za jakieś 70 zł.

BONUS – Podkładka Dream Machines DM Pad L/XL

dream-machines-dm-pad-l

źródło – proline.pl

Co tu dużo mówić? DM Pad to, jak zwykle w przypadku Dream Machines, absolutny killer jeżeli spojrzeć przez pryzmat ceny. Najtańsza jest wersja L (450x400x3mm), którą nabyć można za 38 zł. Rozmiar, jak więc widać, dosyć konkretny. Do tego dostajemy bardzo chwytny materiał na spodzie podkładki, naprawdę porządnie wykonane obszycie krawędzi oraz przyjemny, średnioszybki ślizg. Współpraca z różnymi sensorami również nie budzi zastrzeżeń, a egzemplarzowi używanemu przez moją dziewczynę leci już 3 rok, a nadal trzyma się nieźle, więc o wytrzymałość też nie ma co się martwić. No i rozmiar L nie jest jedynym dostępnym, gdyż w ofercie Dream Machines znaleźć można również XL (800x400x3mm) oraz XXL (1200 x 600 x 3mm), jednak są one do nabycia jedynie bezpośrednio przez stronę producenta. Polecam z czystym sercem!

Cena na dzień pisania zestawienia – L za 38 zł

Podsumowanie

Pisanie powyższego zestawienia jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że czasy, w których za precyzyjnego i dobrze poskładaną mysz trzeba płacić jak za zboże, minęły bezpowrotnie. Dziś już nawet gryzonie poniżej 100 zł są w stanie oferować absolutnie topowe sensory pokroju PMW3360, a i obecne w nich jednostki z nieco niższych półek (Mercury, PMW3327, PMW3330, etc.) są w stanie zapewnić precyzję na genialnym poziomie. To kształt staje się więc głównym czynnikiem, na którym skupiać powinni się zarówno potencjalni nabywcy, jak i recenzenci zajmujący się tym tematem. Mając to na uwadze, kolejność polecania gryzoni w tym zestawieniu, jak i wiekszość poszczególnych opisów podporządkowałem przede wszystkim kształtowi właśnie, tak aby każdy mógł dobrać coś dla siebie. Mam szczerą nadzieję, że ten tekst pomoże jakiemuś młodemu talentowi w doborze swojego pierwszego gryzonia i za jakiś czas usłyszymy o nowym talencie na polskiej scenie 😉

No i na koniec – jeśli masz jakieś propozycje, których tu nie uwzględniłem, to koniecznie daj znać przez nasze sociale, a ja… żegnam się serdecznie 😀