IzakTV

Strona główna » ponczek: Trzon zespołu w końcu stał się kolektywem

ponczek: Trzon zespołu w końcu stał się kolektywem

Autor: Krystian Terpiński

Finały Polskiej Ligi Esportowej  to walka wielu topowych polskich drużyn. O pierwszym lanowym występie w nowym, międzynarodowym składzie porozmawialiśmy z Patrykiem ”ponczkiem” Witesem. 

Krystian Terpiński: Kolejne zmiany u was w składzie, tym razem międzynarodowy eksperyment. Kto wpadł na taki pomysł?

Patryk ”ponczek” Wites: Jako pierwszy taką myśl rzucił crank. Na dodatek to on po prostu zwerbował naszych dwóch kolegów do obecnej drużyny. Znał się z nimi, co też zdecydowanie ułatwiło sprowadzenie ich do AVEZ. Na domiar wszystkiego razem z crankiem graliśmy w PRIDE, gdzie z mieliśmy przyjemność współpracować z NK4Y’em i bardzo dobrze wspominamy te czasy. Dlatego zaakceptowałem ten pomysł i pomyśleliśmy, że warto spróbować. W końcu mogliśmy więcej zyskać niż stracić. 

Nie baliście się bariery komunikacyjnej?

Wydaje mi się, że nie. Drużyna bardzo wspierała ten pomysł. Ja miałem pewne wątpliwości, ponieważ dopiero co zaczynałem prowadzić grę. A przecież jest to mój pierwszy kontakt z taką rolą, nigdy wcześniej tego nie robiłem. Na dodatek po tygodniu IGL-owania, musiałem zmienić język na angielski i to był czynnik, który skłaniał mnie do myślenia nad tym, czy warto.

Nie było żadnych głosów z organizacji, czy od Destru, że takie coś ma małe szanse na powodzenie? W końcu wiemy jak tego typu próby kończyły się w przeszłości. 

Nie. Nasz trener był bardzo chętny, żeby spróbować takiego rozwiązania. Po tym, jak zobaczył nasze pierwsze mecze sparingowe  w nowym składzie, był bardzo pozytywnie zaskoczony. Sam zaaprobował to, żebyśmy tak grali.

Dotychczas w AVEZ grę prowadzili stark i mynio. Teraz przyszła twoja kolej. Jakie są różnice pomiędzy twoim stylem dowodzenia a tym, którzy prezentowali oni?

Przede wszystkim, kiedy prowadził stark, nasze treningi były bardzo bezproduktywne. On ma taki styl prowadzenia rodem z fpl-a. Luźne taktyki, nie było żadnych wariantów przećwiczonych od A-Z. To wpłynęło też na to, że mynio objął prowadznie. Dalej jednak nie poprawialiśmy naszych błędów, nie oglądaliśmy demek. Teraz, kiedy ja zostałem prowadzącym, chcę to zdecydowanie zmienić. Chcę zbudować tę drużynę od zera. Będziemy oglądać demka, analizować błędy, rozmawiać, wyciągać wnioski. Będziemy też tworzyć różne warianty gry i wierzę, że dzięki temu będzie to wyglądać o wiele lepiej.

Czyli dużo czasu spędzasz teraz po godzinach? Tworzysz sekretne taktyki? 

Jeszcze nie. Na ten moment nie mamy pewności, czy pozostaniemy w takim składzie. Ja mam nadzieję, że uda się to wszystko dopiąć i będę mógł zacząć pracować, ale wszystko się jeszcze może zdarzyć. Stąd też, nie zacząłem jeszcze wymyślać taktyk, bo przecież każde zmiany powodują, że trzeba zaczynać budowę od początku. Chcemy znaleźć stabilizację, wtedy będę działać.

Rozmawiałem z członkami twojej drużyny i w kontekście twojego prowadzenia mówili o spokoju. Niezależnie od wyniku nie załamujesz się i pozostajesz tym przysłowiowym „głosem rozsądku”. 

Tak, wydaje mi się, że to bardzo ważne, jeżeli chce się być dobrym prowadzącym. Nie można być osobą, która zachowuje się toksycznie. Tutaj trzeba budować pewność siebie, szczególnie w drużynie. Chcę cały czas utrzymywać spokój w drużynie, zawodnicy mi ufają. Dlatego pomimo błędów, które wiadomo, że się zdarzają, działamy dobrze. Wiele dla mnie znaczy, że zostałem obdarzony zaufaniem kolegów i pomagają mi w realizacji tego wszystkiego.

Podczas turnieju GameON w Kielcach rozmawiałem z Destru, który mówił, że jesteście bardzo blisko zakontraktowania Czapela. Co się zmieniło przez ten tydzień, że jednak nie zobaczymy go w koszulce AVEZ? 

Czapel ma jeszcze rok szkoły, którą chce skończyć. Stąd też nie może się przeprowadzić do Warszawy, tak aby trenować z nami wprost z naszego Gaming Office. To jest główna bariera, która stanęła na przeszkodzie w podpisaniu kontraktu.

Jeżeli chodzi o wasz Gaming Office – to chyba pierwszy raz kiedy znajdujesz się w sytuacji, kiedy wszystko dzieje się w jednym miejscu. Czy to ma duży wpływ na waszą grę? Czujesz różnicę?

Zdecydowanie. Dużo łatwiej analizować błędy, szybciej przebiega aklimatyzacja i integracja w drużynie. Głównym powodem, który stanowi różnicę, między trenowaniem z domu, a z Gaming House’u jest kwestia tego, że wszyscy siedzą razem. Każdy wtedy widzi, kto co robi, stąd też dużo lepiej przychodzi analiza błędów. Chcąc nie chcąc pojawia się też u nas większa więź, która też na pewno wpływa na postawę w trakcie meczów.

Za wami mały triumf. Wygraliście Polską Ligę Esportową – dywizję profesjonalną. Teraz na turnieju w Warszawie macie szansę udowodnić, że zasługujecie na tą czołówkę. Pierwszy mecz na Warriors poszedł po waszej myśli?

Pierwsza mapa zdecydowanie nam się udała. Kontrolowaliśmy mecz od początku do końca. Jeśli chodzi o drugą mapę, pierwsza połowa była bardzo solidna z naszej strony. Udało się nam zdobyć 9 rund po stronie terrorystów, co powinno być solidną zaliczką. Start po stronie CT był również niezły i po tej wygranej pistoletówce chyba za bardzo się rozluźniliśmy. Nie mieliśmy żadnej sensownej odpowiedzi na ataki Warriors, potem nasza ekonomia była nadszarpnięta i rywal wygrał pare rund z rzędu. Koniec końców, znaleźliśmy jednak receptę na ich ofensywę i udało nam się wygrać 2:0.

W półfinale czeka na was Aristocracy. Myślisz, że będziecie w stanie nawiązać równą walkę?

Nastawialiśmy się, że w półfinale raczej trafimy na ARCY. Wydaje mi się, że nawet bardziej przygotowaliśmy się na ten mecz, niż na dzisiejszy z Warriors. Stąd też, wydaje mi się, że wszystko się może zdarzyć. Liczymy na wyrównaną walkę i zwycięstwo.

Czyli była analiza Aristocracy?

Była! (śmiech)

Byłem chyba na każdym LAN-ie w Polsce, na którym zagraliście. Zawsze macie ze sobą sporą grupę kibiców. Jest to dla was dodatkowa motywacja? Czuć to wsparcie z trybun? 

Jest to fajne. Niektórzy to lubią, niektórzy nie. W naszej drużynie jednak chyba każdemu to pasuje. Coś takiego pobudza i zwiększa adrenalinę. To przyjemne uczucie dla zawodnika.

Ostatnio były głosy o potencjalnym powrocie Destru do swoich pierwotnych zadań. Ten z trenerki miał wrócić do koordynowania projektu. Szukacie nowego trenera?

Jesteśmy bardzo blisko pozyskania szkoleniowca. Bardzo nam się przyda taka osoba. Ja, tworząc taktyki, będę potrzebował trenera, który będzie siedział ze mną po treningach i wesprze mnie w obmyślaniu taktyk. Tak samo, kiedy gramy mecze oficjalne, potrzebujemy osoby, która będzie doradzała. Taka postać jest niezwykle potrzebna.

Będzie to znana osoba z polskiej sceny?

Tego jeszcze nie mogę zdradzić.

AVEZ z początku roku i AVEZ teraz. Jakie są największe różnice?

Większy spokój, większa motywacja.  Trzon zespołu stał się w końcu kolektywem. W końcu czujemy, że mamy szansę na osiągniecie czegoś większego. Nasze style gry nie różnią się może jakoś bardzo, ale zmieniliśmy całkowicie nasz sposób myślenia. Najistotniejsza jest jednak ta motywacja oraz zaufanie, które powstało dopiero w ostatnim czasie. Nie ma w drużynie niepotrzebnych docinek. Wydaje mi się, że to jest to.