IzakTV

Strona główna » Recenzja HyperX Solocast, czyli mikrofonu dla początkujących streamerów

Recenzja HyperX Solocast, czyli mikrofonu dla początkujących streamerów

Autor: Michał Maćkowski
HyperX Solocast

Mikrofon to jeden z podstawowych elementów twórcy internetowego, którego głos podczas transmisji czy filmów odgrywa ważną rolę. Tym razem zapraszam Was na recenzję tańszego brata HyperX Quadcasta, czyli Solocasta, małego i kompaktowego mikrofonu z podstawką. 

O moich pierwszych wojażach na Youtubie być może już słyszeliście, jeżeli jednak nie widzieliście jeszcze materiałów na kanale IzakTV to polecam nadrobić zaległości. Teraz jednak nie o filmach, a o sprzęcie potrzebnym do jego nagrywania. W moje ręce wpadł tym razem tańszy mikrofon od HyperX – Solocast, który różni się od swojego droższego brata między innymi wymiarami czy “bajerami”.

Specyfikacja techniczna HyperX Solocast

Dane fizyczne:
  • Waga: 430g
  • Długość przewodu: 2m
  • Wysokość: 174mm
  • Szerokość: 97mm

Dane techniczne:

  • Rodzaj przetwornika: Pojemnościowy
  • Charakterystyka kierunkowości: Kardioidalna
  • Typ złącza: USB 2.0
  • Częstotliwość próbkowania: 48kHz, 44.1kHz, 32kHz, 16kHz, 8kHz
  • Próbkowanie: 48 kHz / 16 bit
  • Pasmo przenoszenia: 20 ~ 20000 Hz

Dodatkowe informacje:

  • Technologia: Plug and Play
  • Możliwość wyciszania mikrofonu przyciskiem
  • Redukcja szumów otoczenia wbudowana w mikrofonie

Platforma testowa:

Budowa

Trzeba przyznać, że HyperX Solocast to maluszek wśród mikrofonów z podstawką stojącą. Sam mikrofon jest dosyć ciężki, bowiem wykonany jest głównie z twardego tworzywa. Natomiast podstawka to dosyć dobrej jakości plastik, którego ciężko wygiąć. Wszystko ze sobą nawet współgra, a mikrofon nie lata gdzie popadnie, ani się nie chybi. Dużym plusem jest także dodana w podstawce gąbka, która ma za zadanie odbierać wibracje mikrofonu.

Sama budowa mikrofonu ma swoje zalety i wady. Na pewno dużym plusem jest przycisk na górze mikrofonu, dzięki któremu możemy bardzo szybko i łatwo wyciszyć mikrofon. Niestety znalazły się także minusy w postaci braku dodanego do zestawu pop filtra i co najważniejsze nie odizolowania w środku głównej jednostki. Dlaczego tak? Tego dowiecie niżej!

HyperX SolocastHyperX SolocastHyperX Solocast

Działanie HyperX Solocast

Dobra przechodzimy do najważniejszego, czyli działania HyperX Solocast. Na sam początek trzeba dodać, że mikrofon nie ma wsparcia od żadnego programu HyperX, dlatego jego ustawienia trzeba regulować programami do nagrywania dźwięku. Mowa tutaj o między innymi Audacity czy OBS. Sam mikrofon nie ma także bajerów, jak Quadcast, które pozwolą nam na jego mniejszą kalibrację.

HyperX SolocastHyperX Solocast

Jakość nagrywanego dźwięku jest naprawdę dobra, jednak i tutaj można było to po prostu wszystko lepiej zrobić. Na pewno brak gąbki na mikrofonie to istne szaleństwo w przypadku nagrywania czy streamowanie. Mikrofon ma problemy ze syczącymi głoskami i przechwytywaniem oddechu, bowiem nie posiada w sobie żadnych filtrów, nie licząc szumu, którego faktycznie praktycznie nie słychać w nagranym przeze mnie materiale. Brak mi tutaj także małej ilości bajerów i odsłuchu mikrofonu poprzez wejście jack. Bez odsłuchu da się jednak żyć, lecz chociaż jedno pokrętło dotyczące ustawienia głośności mikrofonu byłoby tu wskazane.

Bez użycia pop filtru

Z użyciem pop filtru

Solocast vs Quadcast

Czym się różni młodszy brat od starszego? No na pewno ceną, bowiem za podstawową wersję Quadcasta bez S musimy dać około 180 złotych więcej. Droższy brat ma w sobie uwielbiane przez wielu podświetlenie (w podstawowej wersji czerwone, w S podświetlenie RGB), posiada wzorzec dwukierunkowy i dookólny i pozwala zmieniać jego typ, poprzez pokrętło umieszczone z tyłu. Co ciekawe do niedawna w Solocast występował błąd, który powodował, że przy wyłączonym mikrofonie czerwone światło migało, zamiast całkowicie gasnąć. Producent jednak najprawdopodobniej wypuścił aktualizację sterowników, które naprawiły problem.

Solocast/fot.hyperxgaming.com
Quadcast/fot.hyperxgaming.com
Quadcast S/fot.hyperxgaming.com

Podsumowanie

No powiem wprost. Za 400 złotych można mieć podobny sprzęt, ale z większą ilością dodatków.  Sama jakość dźwięku jest naprawdę dobra, jednak potrzebuje nieco asortymentu z zewnątrz. Mowa tutaj o gąbce, czy pop filtrze. Warto również nieco posiedzieć w programach do nagrywania audio i ustawić sobie mikrofon pod własne potrzeby, bowiem bez tego może Wam przechwytywać klawiaturę, myszkę lub inne niepożądane odgłosy (na przykład sąsiada). Za te okrągłe 400 złotych możemy otrzymać dużo innych ciekawych alternatyw, w tym mikrofony z pełnym zestawem (ramie, gąbka, pop filtr). Mikrofon naprawdę jest godny polecenia, jeżeli będzie wyłącznie na niezłej promocji.

Partnerem recenzji jest marka