IzakTV

Strona główna » Sukces to nie tylko skill! Choroby esportowców i jak im zapobiegać

Sukces to nie tylko skill! Choroby esportowców i jak im zapobiegać

Autor: Partner serwisu

Podziwiając indywidualne zagrania profesjonalistów na Twitchu, widzimy jedynie ich manualne ruchy, przenoszone do świata cyfrowego. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, jak dużo dzieje się “na zapleczu”, a więc również z tego, jak kolosalne znaczenie dla karieru ma zapobieganie poważnym zagrożeniom dla zdrowia. 

Zerknijmy na narzędzia pracy esportowców. Co widzimy? Idealnie dopasowane myszki i klawiatury. Monitory ustawione pod idealnym kątem i w odpowiedniej odległości od oczu. Fotele oraz odpowiednie biurka gamingowe, których wzajemna współpraca jest bez wątpienia kluczowa, a jednak rzadko doceniana.

Wśród aspirujących graczy widzimy często, że ci celują w nowe peryferia gamingowe. Tymczasem tak naprawdę mogą być nieprzygotowani do wielogodzinnych treningów z prostej przyczyny – a jest nią niewłaściwe dostosowanie stanowiska “pracy”, przez co w dłuższej perspektywie mogą nabawić się poważnych schorzeń. Pogadajmy zatem o tym, dlaczego jest ono tak ważne w życiu esportowca.

Nie tylko granie

Niejeden esportowiec potwierdzi fakt, że codzienne treningi zaczyna się w zasadzie od samego rana. Potwierdził to też aktualny mistrz świata Fortnite, Kyle “Bugha” Giersdorf, który tuż po śniadaniu bierze się za partie rozgrzewkowe. Trochę rozrusza nadgarstek, trochę głowę i zmysły, po czym może podbijać serwery Battle Royale. Podkreślił przy tym, że między treningiem “a zakąską” ważne jest też rozruszanie całego ciała. Trening esportowca może trwać przecież nawet cały dzień – mówimy w końcu o pracy o zwycięstwo na pełen etat.

Nie bez powodu też w “gniazdach” znanych polskich organizacji esportowych, takich jak X-Kom AGO czy Devils1, regularnie obserwujemy działania siłowe, ruchowe, a czasami drużyny nawiązują nawet współpracę z fizjoterapeutami. Nie chodzi tu o to, by przemęczać zawodników “siłką”, nie każe się im też zrzucać zbędnych kilogramów na potrzeby zdjęć turniejowych. Zabieg ma na celu ustrzeżenie ich przed typowymi w ich zawodzie chorobami. A tych jest kilka.

Choroby esportowców

Ta najbardziej znana dotyczy właśnie problemów pozycji siedzącej.  Mowa o chorobie zwyrodnieniowej stawów, która w dodatku nie jest uleczalna. Wszystko dlatego, że przez wielogodzinne spędzanie czasu w pozycji siedzącej, przez wiele lat, w stawach kręgosłupa odkładają się pewne złogi wapniowe… i nie tylko tam. Sytuacja jest tym gorsza, kiedy pracujemy na niewygodnym krześle i przy nieodpowiednio dobranym dla siebie biurku.

Inną dość groźną, choć na szczęście uleczalną, jest zespół cieśni nadgarstka. Zaczyna się od niewinnego mrowienia dłoni, następnie bólu łokcia i stawu ramiennego. Później jest już niestety gorzej – może nas zacząć boleć cała ręka i to kiedy leżymy, ba – ból może nas nawet obudzić w nocy! Problem ten ma swoje podłoże w nieodpowiednio dobranej myszce, ale też nieodpowiednim dopasowaniu wysokości biurka. Teraz już wiecie, dlaczego na rynku jest tak wiele myszek gamingowych – każdy gracz ma przecież inną dłoń, inny “grip” (charakterystykę “ścisku” gryzonia), jednemu bardziej przyda się myszka nieco wyższa i profilowana, inny wybierze dłuższą, bardziej płaską i symetryczną.

Niestety sam wybór gryzonia nie wystarczy. Wszystko dlatego, że nawet jeśli nadgarstek będzie ułożony w odpowiedni sposób, to wisząca w powietrzu ręka cały czas będzie pozostawać w napięciu. Dlatego tak ważne jest dobranie dla siebie odpowiedniego biurka. Przykładowo, te od Marco Game są wyspecjalizowane właśnie dla graczy. Wszystko dlatego, że zachowują odpowiednią wysokość dla prawidłowej ergonomiczności pracy – a to przełoży się nie tylko na pożegnanie się z bardzo złą grą w pozycji leżącej, ale też na pożegnanie syndromu “wygiętej szyi” oraz pomoże w ustawieniu monitora na odpowiedniej wysokości od oczu. Regulacje nóg oferuje m.in. model MARCO GAME COMFORT.

Dochodzi jeszcze kwestia odpowiedniej odległości monitora od oczu, ale w tym akurat pomoże odpowiednia długość biurka. Zostawi przy tym pole do manewru – w końcu znajdą się i tacy, którzy zmieniają pozycję monitora zależnie od ogrywanej gry! Odpowiednio dopasowana długość da też sporo miejsca na klawiaturę i jej ustawienie pod dobrym kątem oraz umożliwi rozłożenie dużej podkładki pod myszkę.

Zostaje jeszcze prawidłowe zachowanie szerokości biurka. Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, podpowiadamy – dzięki niej myszkę położymy w takiej odległości od krańca biurka, aby cała ręka miała podparcie na jego blacie. Wszystko to przełoży się na możliwość grania przez wiele godzin w odpowiedniej pozycji i przy zachowaniu odpowiednich zasad BHP. A maniacy estetyczności znajdą jeszcze gniazdka do prądu, co zmniejszy nieco chaos związany z kablami.

Lepiej zapobiegać, niż cierpieć

Chorób związanych z wielogodzinną pracą przed komputerem jest niestety więcej, choć te dwie wcześniej wymienione są akurat związane stricte z odpowiednią pozycją do grania. Jakie są więc pozostałe? Cóż – na przykład cukrzyca. Może Was to zdziwi, a może nie, jednak nie chodzi tu już tylko o to, że gracze przy komputerze często spożywają tzw. “śmieciowe” jedzenie. Może po prostu nie generalizujmy, bo przecież nie każdy to robi. Natomiast każdy esportowiec, niezależnie od diety, jest nią zagrożony.  Wszystko dlatego, że samo siedzenie przed komputerem nie wymaga od nas uzupełniania zapasów energetycznych, jednak nasz organizm i tak prędzej czy później poinformuje nas o głodzie. A informację tę postanowimy “wyciszyć” soczystym obiadem, czyli solidną dawką energii. Skoro nie mamy gdzie jej spalić, to jej nadmiar odłoży się w wątrobie, tarczycy czy trzustce – a stąd już tylko krok do poważnych chorób.

Dlatego tak ważne jest dbanie o nas samych w równym stopniu, co dbanie o skilla i o poznanie samej gry. Jeśli więc przymierzacie się do wielogodzinnego treningu, pomyślcie o dopasowaniu stanowiska pracy. Między treningami, jak i po ich zakończeniu, pamiętajcie zaś o ruchu. Nikt nie zmusza Was do biegania czy wielokilometrowych przejażdżek rowerowych, jeśli tego nie chcecie, jednak wybranie spaceru w drodze po zakupy zamiast samochodu, już jest dobrym kierunkiem w stronę zmiany nawyków na zdrowe. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak kolosalne znaczenie ma to dla kariery esportowca. Zresztą – tylko spójrzcie na Pashę.

Post powstał przy współpracy z www.marcogame.pl