IzakTV

Strona główna » Ultralekka mysz to klucz do zwycięstwa? Recenzja Genesis Krypton 555 i podkładki Carbon 500 Maxi WOWS Armada

Ultralekka mysz to klucz do zwycięstwa? Recenzja Genesis Krypton 555 i podkładki Carbon 500 Maxi WOWS Armada

Autor: Krzysztof Sarna

Który to już raz będziemy testować myszkę Genesis z serii Krypton? Sami nie zliczymy. Jednak jest w końcu z czego się cieszyć, ponieważ producent nieustannie uczy się na swoich potknięciach i oferuje coraz to lepsze urządzenia. Dowodem tego jest Krypton 555, a więc jak sama marka podaje – mysz ultralekka.

Tym razem w moje ręce dostał się Krypton 555, a więc myszka z lekko wyższej półki cenowej, ponieważ jej cena to w zaokrągleniu sto złotych. Wydaje się jednak już z samego wierzchu, że produkt, który jest droższy o te 30-40 PLN zaoferuje o wiele, wiele więcej. Sprawdźmy zatem, czy polska marka osiągnęła konsensus pomiędzy ceną a jakością.

Specyfikacja techniczna Genesis Krypton 555:

Typ sensora: Optyczny (PAW3333)
Rozdzielczość: 200 – 8000 DPI
Maksymalna szybkość przetwarzania danych: 8000 FPS
Maksymalna akceleracja: 35 G
Maksymalna szybkość śledzenia: 300 ips
Szybkość raportowania:1000 Hz
Liczba przycisków: 7
Długość przewodu: 1,8m
Waga: 70 g
Wymiary produktu:128 x 68 x 42 mm
Oprogramowanie:Tak

Specyfikacja Genesis Carbon 500 Maxi WOWS Armada: 

Materiał produktu:Tkanina / guma
Wymiary:900 x 450 x 2,5 mm
Kompatybilne typy myszy: Optyczne / laserowa

Mysz

Unboxing

Genesis Krypton 555 dociera w dobrze już znanym dla większości osób szaro-czerwonym pudełku. Na froncie spotykamy się z grafiką przedstawiającą główne danie. Momentalnie jednak zwróciłem uwagę na fakt, że wykonawca podał informację odnośnie sensora. Do tej pory w testowanych przeze mnie Krypytonach, a były to modele 200, 220 i 290 nie wiedzieliśmy, co jest sercem gryzonia. Naszła mnie w moment refleksja, że być może sprzęt musi kosztować minimum te 99 złotych, żebyśmy takową notkę ujrzeli. A być może marka znad Wisły w końcu wysłuchała błagań społeczności, w tym naszych, ażeby podawać do wiedzy użytkowników, co odpowiada za pracę. Tak więc jest to PAW3333 od Pixart. Ponadto możemy się zaznajomić, z tym że gryzoń jest ultralekki, a to za sprawą wagi wynoszącej 70 gramów. Na odwrocie z kolei możemy znaleźć najważniejsze szczegóły przetłumaczone na szesnaście języków. Jeśli chodzi o boczne przestrzenie, to otrzymujemy tu kolejne fotografie przedstawiające produkt. 

Po otwarciu głównego opakowania spotkałem się z kolejnym zaskoczeniem. Genesis zastosował “double box’a, co nie zdarzało się w poprzednich produktach tej marki, z którymi miałem okazję obcować. Od razu ukazywała się czarna, plastikowa i cienka szufladka. Śmiało muszę przyznać, że wygląda to o niebo lepiej, schludniej a przy okazji profesjonalniej. Całość dopełnia napis ‘GENESIS’ z logo umiejscowiony na samym środku. 

Po otwarciu szarego kartonika na dzień dobry spotykamy się z instrukcją oraz zestawem zapasowych ślizgaczy. To kolejna, trzecia rzecz, która pozytywnie mnie zaskoczyła. Jednak dodatkowa para łyżew do myszki z pewnością spotka się z pochwałą nie tylko mnie, ale także i zdecydowanej większości użytkowników. Często jest tak, że trudno spotkać się z dodatkową parą ślizgaczy w propozycjach za 200 złotych. Tymczasem Rodzimy producent obrazuje, że wystarczy tylko chcieć. Poza zapakowaną jeszcze w ochronną folię myszkę niczego więcej już nie zastaniemy. 

Pierwsze odczucia są naprawdę imponujące i bezsprzecznie zachęcające do tego, by przejść dalej. Dopiero co wyjęliśmy gryzonia z opakowania, a spotkaliśmy się z kilkoma pozytywami. Nie pozostaje zatem nic innego, jak sprawdzić działanie Kryptona 555 po podłączeniu do komputera. 

Budowa

Krypton 555 został wykonany przy użyciu matowego plastiku. W przypadku tego modelu Genesis postawił na korpus w postaci plastra miodu. Szczerze powiedziawszy to zastanawiam się, czy zostało to wykonane w celu designu, czy też może dlatego, ażeby dłoń podczas dłuższych sesji się nie pociła. To pierwszy raz, kiedy stykam się z tego typu korpusem, wszak zawsze testowałem i korzystałem z myszek, które miały wypełnienie. Co by jednak nie mówić, to zapewne też dlatego gryzoń jest mniejszej wagi, bo siedemdziesięciu gramów. Kiedy go podnoszę, mam wrażenie, jakbym podnosił jedynie obudowę, a cały środek był pusty.

Przechodząc od dołu do góry całej bryły, spotkamy się klasycznie z dwoma przyciskami. Jeden z nich odpowiada za sterowanie dolną listwą podświetlenia, a dzięki drugiemu dostosowujemy liczbę DPI. Polski brand postanowił również zastosować kilka otworów na głównych klikach. Jest również rolka, lecz ta sprawia wrażenie nieco opornej. 

Po lewej stronie natomiast pojawił się standard, czyli dwa przyciski, które są programowalne, aczkolwiek przydatne chociażby podczas przeglądania Internetu, wszak dzięki nim można cofać i powracać do stron. Prawica urządzenia natomiast pozostała czystą przestrzenią. Został nam jeszcze dół, a na nim również mamy plastry miodu. Bardziej jednak zainteresują nas oczywiście ślizgacze, a jak już po unboxingu wiemy, w tej konstrukcji pojawiły się dwa. Na górze i na dole. Co ciekawe i warte odnotowania to to, że na dole pojawił się także przełącznik “LED MODE”. Odpowiada on oczywiście za włączenie i wyłączenie oświetlenia. W poprzednich Kryptonach z takim rozwiązaniem się nie spotkałem. 

Za komunikację z komputerem odpowiada przewód o długości 1,8 metra. Jest on pleciony, ale w porównaniu do poprzedników – nie jest sztywny, a miękki. Całość jest zakończona złączem USB 2.0.

Działanie, użytkowanie

Za działanie przycisków w naszym Kryptonie 555 odpowiadają przełączniki Kalih GM 4.0, których trwałość oszacowano na aż 60 milionów kliknięć! Nie sposób nie powiedzieć, że taka informacja brzmi naprawdę niesamowicie. Łatwo idzie wydedukować, że ten model może posłużyć naprawdę na bardzo, bardzo długo. W końcu Genesis stawia na nieco lepsze podzespoły swoich peryferiów, bo przecież sercem omawianego gryzonia jest nowy PAW3333 od Pixarta. 

Gryzoń za 99 złotych sprawdził się świetnie w grach i stanowi swego rodzaju sprzęt, który można uznać za doskonały wstęp do tych poważniejszych i droższych. Trzeba jednak opowiedzieć dużo o samym użytkowaniu, ponieważ wszystkie przyciski są nadwyraz głośne. Prędkością kursora możemy szachować w przedziale 200-8000 DPI, co jest absolutnym standardem. Z produktu zadowoleni na pewno będą te osoby, które myszkę trzymają Palmem lub Gripem. Fajnie sprawdza się szczytowy punkt myszki, a w zasadzie wyżłobienie, które przyjemnie wpasowuje się w dłoń. 

Nie zabrakło także podświetlenia RGB, które zawitało w kilku punktach. Pierwszym z nich jest rola, drugim logo, które jednak nie jest do końca dostrzegalne poprzez dziury, a także obwodowa listewka. To właśnie dzięki przyciskowi pod DPI możemy sterować trybami oświetlenia dookoła Kryptona 555. Ponadto, ale nie jest to już nowością – Genesis dodał także efekt PRISMO. Całą iluminację i wszystkie jej szczegóły możemy ustawić z poziomu oprogramowania, o którym przeczytacie poniżej.

Oprogramowanie 

Aplikacja dedykowana do Kryptona 555 znacznie się różni i prezentuje się zdecydowanie inaczej, aniżeli w modelach 200, 220 czy też 290. Mamy tu jednak język polski, a wszystko jest oczywiście czytelne i przejrzyste. Po szybkiej instalacji witamy się z czterema zakładkami, chociaż wcześniej było ich pięć. Tak naprawdę teraz również jest pięć, ponieważ tworzenie profili zostało po prostu przeniesione na lewą stronę programu. 

Producent umożliwia nam zaprogramowanie przycisków, a w sekcji “Zaawansowane” ustawić DPI oraz ustawić dla różnych wartości kolory tylko takie, jakie nam się podobają. Do tego nie zabrakło szybkości raportowania, czułości myszy, szybkości przewijania rolki, szybkości dwukrotnego kliknięcia oraz czasu reakcji przycisku. 

Na pewno wielu graczom przypadnie do gustu karta z podświetleniem. To właśnie w niej ustalamy motyw, z którego ‘Prismo’ jest naprawdę efektywne. Ponadto konfigurujemy w tym miejscu jeszcze intensywność światełek, a także szybkość pulsacji. Ostatnią już zakładką jest ta do tworzenia makr.

Podsumowanie

Polska marka poniekąd znowu zaskoczyła i to pozytywnie. Społeczność graczy, zwłaszcza tych o szczuplejszym portfelu, czy też dopiero stawiających swoje pierwsze kroki w grach wideo często poszukuje myszek właśnie do kwoty 100 PLN. Genesis postanowił do swojego asortymentu dodać kolejną budżetową opcję, która na rynku może się podobać i wyróżniać spośród konkurencji. W końcu Rodzimy producent postawił na bardzo niską wagę, wszak mówimy tu o 70 gramach. Na mnie osobiście największe wrażenie sprawił dodatkowy zestaw ślizgaczy, co umówmy się – nie jest jeszcze absolutnie powszechne nawet w droższych propozycjach. Ponadto żywotność przycisków, która oszacowana jest na 60 milionów kliknięć sprawia, że sprzęt może posłużyć na lata. Do tego wszystkiego dodajemy jeszcze serce myszki, a więc PAW3333, który nie ma akceleracji czy problemów z jitteringiem. 

Podkładka

Poza myszką w moje ręce dostała się jeszcze podkładka Genesis Carbon 500 Maxi WOWS. Sam model, a więc Carbon 500 Maxi jest mi doskonale znany. Mówimy tu przecież o przestrzeni pod mysz, która jest naprawdę sporych rozmiarów, bo 900 x 450 mm. W przeszłości miałem nawet okazję posiadać model “Maxi Lava”. Różnią się one tylko motywem, ale wymiary są takie same. Muszę przyznać, że jeżeli szukacie podkładki, która pokryje większość biurka, a przy okazji jej cena nie zrujnuje Waszego portfela, to ten model jest właśnie dla Was. Tym razem polski producent postanowił poszerzyć grono swoich podkładek nie o nowy model, a o nowy nadruk. Tym jest World of Warships ARMADA. Jednak nie jest to jedyny motyw, ponieważ światło dzienne ujrzałą również “Błyskawica”.

Kolaboracja z WoW-em to nie tylko grafika na podkładce. To również kody, które możemy użyć w grze. Obie marki postarały się o to, by zadowolić nowych graczy, jak i tych, którzy już grają. Dlatego też każdy produkt został wzbogacony o kod zaproszeniowy i bonusowy. Jak dla mnie? Pełen podziw. Śmiało można dostrzec, że Genesis się rozwija i brnie do przodu. W cenie niecałych 70 PLN otrzymujemy podkładkę Carbon 500 Maxi, a do tego kody do gry. Warto z tego miejsca zaznaczyć, że pozostałe odsłony tego modelu kosztują również tyle samo.

Trzeba zatem odpowiedzieć o tym, co oferuje sam Carbon 500 Maxi WOWS Armada. Przede wszystkim mamy w tym przypadku styczność z obszyciem, co jak dla mnie – powinno być już dzisiaj standardem we wszystkich podkładkach. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że brak obszycia wiążę się z tym, że akcesorium do podkładki po upływie czasu zaczyna się niszczyć i strzępić. Co do pracy gryzonia na tej powierzchni – jest dobrze. Jak możemy wyczytać na oficjalnej stronie wykonawcy – jest to powierzchnia typu “speed”. To właśnie dzięki niej nie odczułem żadnych lagów podczas poruszania myszką, a każdy ruch był płynny. Całość można zamknąć na tym, że jest tu antypoślizgowy spód, a więc podczas gwałtowniejszych ruchów nasz “warsztat” nie będzie się przemieszczać na biurku, a pozostanie w jednej pozycji.

Tak, więc jeśli chodzi o podkładkę, to idealnym jej podsumowaniem będzie to, że doświadczamy tu niemal idealnego stosunku ceny do jakości. Carbon 500 Maxi to sprawdzony produkt, który na rynku figuruje nie od dziś. “Czerwono-czarni” postanowili dotrzeć do nowej grupy odbiorców, szczególnie graczy World of Warships i wydaje się, że ten zamysł im wyszedł. Nadruk na całej powierzchni powinien spodobać się każdemu, a dodanie kodów do gry to idealna niespodzianka. Najważniejsze jednak jest to, że sprzęt idealnie sprawdza się pod myszką i o to w tym wszystkim chodzi. Tak więc nawet jeśli nie gracie w WOWS, ale lubicie statki i poszukujecie przestrzeni na prawie całe biurko lub jego większą część poniżej siedemdziesięciu złotych, to warto będzie rozważyć właśnie Carbon 500 Maxi WOWS Armada, bądź też Błyskawica.

Partnerem recenzji jest marka